Jak urozmaicić koci posiłek – LickiMat + Cats Plate

Koty to zwierzęta, które z jednej strony uwielbiają rutynę, ale z drugiej nie znoszą nudy i potrzebują dodatkowej stymulacji. Oto więc recenzja podwójna – dotycząca tego jak urozmaicić sam proces jedzenia oraz jak poczęstować kota czymś smacznym, a jednocześnie zdrowym i właściwym składowo. Ale po kolei.

Podwójny test produktów

Moje koty są na BARFie. A BARF to dieta specyficzna nie tylko pod względem składu, ale też konsystencji. Nie do wszystkiego się nadaje – nie napchasz BARFem zabawki edukacyjnej, nie zrobisz z niego małych przekąsek, nie podzielisz na zgrabne kęsy. BARF się rozleje, rozpaćka a na koniec z połowy mieszkania trzeba będzie zbierać suplową „zupę”. Dlatego też, aby przetestować produkt nr 1, czyli LickiMatę, potrzebowałam produktu nr 2 – czegoś, co mogę, bezpiecznie dla moich kotów, w nią wsmarować. I znalazłam! Wybór padł na wysokomięsną karmę Cats Plate o smaku wołowiny.

„No daj już!” – Kiwi

Mata LickiMat – dla psa i kota

Z tym produktem po raz pierwszy zetknęłam się na targach PetExpo w Bydgoszczy we wrześniu 2019 roku. Już wtedy zainteresowała mnie koncepcja płaskiej, wytrzymałej maty, w którą można wsmarowywać karmę lub inne przysmaki o właściwej do tego konsystencji, by w ten sposób podawać je zwierzęciu. Po co zapytacie? Już wyjaśniam.

Lizanie jest dla większości kotów (a także psów) procesem przyjemnym i uspokajającym – podnosi poziom zadowolenia, wycisza, daje pozytywne bodźce. To jeden z aspektów. Drugi – równie ważny, jak nie czasem nawet ważniejszy – to spowolnienie samego procesu jedzenia. Niestety znam sporo kotów, które jedzą bardzo łapczywie, a to potrafi powodować wiele komplikacji, ze zwracaniem posiłku włącznie. O ile na rynku mieliśmy już od dawna miski spowalniające jedzenie dla psów, to z tymi dla kotów było trudniej – a nawet, gdy się pojawiały, w wielu przypadkach były dostosowane do podawania karmy suchej. Tymczasem tu mamy produkt, który pozwala na dozowanie karmy mokrej – dokładnie takiej, jaką kot powinien jeść dla własnego zdrowia i dobrego samopoczucia.

Zgodnie z opisem na stronie dystrybutora (Ofiufiu.pl) materiały, z których wykonana jest mata to „kauczuk TPE + PP o jakości spożywczej, bezpieczny dla ludzi i zwierząt, nietoksyczny, wolny od BPA, nadający się do recyklingu”. Można ją mrozić i myć w zmywarce, co jest dużym ułatwieniem dla opiekuna. Mata jest wyposażona w gumowe „podkładki”, które ograniczają jej przesuwanie się podczas korzystania, a także nie ma własnego silnego zapachu, nie będzie więc odstraszać zwierzaka od podejmowania pokarmu. Występuje w kilku rodzajach – w moje ręce trafił akurat model PLAYDATE DELUXE i muszę powiedzieć, że moje koty były nią prawdziwie zachwycone!

Cats Plate – polska karma na światowym poziomie

A co włożyć do maty? Ja tym razem sięgnęłam po polski produkt, który zdecydowanie podbił moje serce i kubki smakowe oraz brzuszki moich zwierzaków. Chodzi tu o karmę Cats Plate, którą można dostać w trzech smakach: wołowiny (tę sprawdzaliśmy), kurczaka oraz ryby. Co ważne – karma jest dostępna w dwóch gramaturach – pakowana po 100 i 180g.

Ma doskonały, czytelny skład, przyjazną konsystencję (nie jest to typowy mus czy mielonka, a w strukturze są zachowane częściowo włókna mięśniowe – efekt braku mechanicznego oddzielania mięsa od kości).

Jak deklaruje producent karma jest przygotowywana z mięsa w jakości dla ludzi, nie zawiera zbóż ani roślin strączkowych, sztucznych barwników, aromatów czy substancji konserwujących. Zawiera za to odpowiednio wysoką dawkę tauryny, co w kociej diecie jest szalenie ważne. Z resztą – skład tego produktu mówi sam za siebie:

Jest to karma zbilansowana i pełnoporcjowa, co oznacza, że może z powodzeniem stanowić podstawę kociej diety. Zdaję sobie sprawę z faktu, iż cena może być dla pewnej grupy opiekunów przeszkodą, jednak jeśli możesz zapewnić choćby częściowy udział takiego produktu w żywieniu swojego pupila – polecam serdecznie przynajmniej takie połowiczne rozwiązanie.

Ponadto mnie urzeka opakowanie w formie małych słoiczków – nie tylko pozwala to podzielić jedną otwartą porcję na mniejsze części, ale też nic się nie marnuje (karmę można wybrać do czysta), opakowanie jest w pełni recyclingowalne, a jeśli ktoś nie chce się pozbywać pustych pojemników można je powtórnie wykorzystać np. jako pojemniki na przyprawy (naklejka odchodzi bez najmniejszego problemu!). Tak więc za to rozwiązanie daję dodatkowy plus.

A co moje koty mają do powiedzenia o produkcie? Wchłonęły go w moment! Ale nie tylko to jest tu ważne. Bo istotne jest też to, co potem znalazłam w kuwecie – piękne kupy bez żadnych problemów trawiennych! A to u kotów na BARFie (a szczególnie u Stefana) najlepszy wyznacznik dla jakości gotowego produktu. Także z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że warto sięgnąć po to rozwiązanie – choćby jako „awaryjne”, gdyby w domu miało zabraknąć innych porcji jedzenia.

Podsumowanie

Urozmaicenia są ważne i potrzebne. Jeśli jednak chcesz je wprowadzać – wybieraj mądrze. A jeśli możesz, zaproś produkty dobrej jakości do swojego domu na stałe. Twój kot zdecydowanie będzie Ci wdzięczny.

PS. Nie, nikt mi nie płaci za reklamę. Polecam te produkty bo są dobre. Nie trzeba tego opłacać – jakość broni się sama.

Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

Agresja u kociaka?

Powoli zbliża się wiosna. To oznacza, że za moment, jak co roku, wybuchnie tzw. „sezon kociakowy” czyli czas, w którym tysiące bezdomnych kotów przychodzi na świat – kompletnie nieplanowanie i niepotrzebnie. Następstwem tego sezonu jest boom adopcyjny – ludzie szukają dla siebie nowego towarzysza, a któż by się nie zakochał w małej, piszczącej kuleczce. Maleńkie kociaki trafiają więc do nowych domów, często kompletnie na to nie przygotowane, a 2-3 miesiące później ja odbieram telefon, w którym ktoś mówi: „Proszę natychmiast przyjechać! Mój kociak jest agresywny!”. Spróbujmy zatem przeanalizować skąd bierze się cała ta sytuacja. Czytaj dalej Agresja u kociaka?

Pomóż kotu przetrwać Sylwestra

Koty, jak wiadomo, są różne. Niektóre do tematu fajerwerków podchodzą zupełnie bezstresowo i dosłownie wgapiają się w rozbłyski za szybą, zachwycone spektaklem. Niestety jest to mniejszość. Zdecydowanie większa ilość zwierząt odczuwa w sylwestrową noc poważny stres. Dobrze więc pamiętać jak się do tego okresu przygotować i co robić w momencie kulminacji.  Czytaj dalej Pomóż kotu przetrwać Sylwestra

Kociak w domu – czy jesteś na to gotów?

Kociak. Mała, puszysta kuleczka, ze sterczącym ogonkiem i uszkami, chodząca słodycz i urok, różowy języczek, którym maluch liże człowieka po twarzy, igiełkowate ząbki, którymi zabawnie chwyta nasze palce, drobne łapeczki z poduszkami uroczymi jak małe pluszowe misie. Nic tylko się rozpłynąć. To widzi większość ludzi. A co widzę ja? Małego demona. Nie dlatego, że kocięta są złe lub że coś z nimi jest nie tak. Tylko dlatego, że takie są fakty 😉 Czytaj dalej Kociak w domu – czy jesteś na to gotów?

Życie z kotem niesłyszącym

Ten tekst powstał bardzo dawno temu, w 2013 roku, jako jeden z artykułów na stronę Fundacji, w której byłam wolontariuszką. Strony już nie ma, ale materiał pozostał, dlatego, po lekkim „liftingu” prezentuję go Wam tutaj. I zapewniam – decyzja o adopcji Kiwaczka, była jedną z najlepszych decyzji w moim życiu! Bo dzielenie domu z kotem niepełnosprawnym to faktycznie wyzwanie, ale też niezwykła przygoda i satysfakcja! Czytaj dalej Życie z kotem niesłyszącym

O rybach, co głosu nie mają…

Długo zastanawiałam się jak zacząć ten wpis. I chyba, żaden dobry początek nie przyszedł mi do głowy. Dlatego zacznę tak: o każde istniejące życie warto walczyć, każdej żywej istocie pomagać (no dobra może poza pasożytami, bo bez przesady – nie będę ratować kleszczy ani pcheł…). Ten, kto może pomóc, a mimo to na cierpienie pozostaje obojętny, nie zasługuje na to, by chodzić po tej ziemi. A było to tak…  Czytaj dalej O rybach, co głosu nie mają…

Zmiany w podejściu do pacjenta

„Tylko krowa zdania nie zmienia” – tak mawiała często moja Babcia. I choć jej nie ma już na świecie od wielu lat, to jej powiedzenie towarzyszy mi nieprzerwanie. Myślę, że krowy także zmieniają zdanie w pewnych kwestiach, ale przeciętny Kowalski wie o nich zbyt mało, aby móc to stwierdzić. Ja natomiast uważam, że zmiana podejścia do pewnych kwestii to świadectwo rozwoju. Zdobywamy nową wiedzę, poszerzamy horyzonty, gromadzimy informacje i modyfikujemy swoje stanowisko. To nie powód do wstydu – przeciwnie: ten, kto zmienia zdanie,  to często ten, kto się uczy. Aby to wykazać chciałabym przedstawić jak w ciągu ostatnich lat zmieniło się moje podejście do kilku kwestii. Czytaj dalej Zmiany w podejściu do pacjenta

Kocięta a problemy kuwetowe

To, czego statystyczny opiekun kota boi się najbardziej, to problem załatwiania czynności fizjologicznych zwierzaka poza kuwetą. Jest to całkowicie zrozumiałe – cenimy sobie komfort i czystość, a sprzątanie odchodów z podłogi czy mebli nie jest niczym przyjemnym. U kotów dorosłych pozakuwetowe zachowania łączą się najczęściej z problemami zdrowotnymi, a w drugiej kolejności ze stresem. U kociąt kwestia ta wygląda nieco inaczej.  Czytaj dalej Kocięta a problemy kuwetowe