Kocia apteczka krok po kroku

Pojęcie opieki nad kotem zawiera w sobie bardzo wiele różnych elementów. Jednym z nich jest pewne przygotowanie na potencjalne zagrożenia, które mogą spotkać zwierzaka w naszym domu. I nawet jeśli staramy się być najbardziej troskliwymi opiekunami na świecie, to jednak musimy się liczyć z tym, że nie zawsze wszystko pójdzie po naszej myśli. A zatem, by być gotowym na różne losowe niespodzianki, dobrze mieć odpowiednie zaplecze. W kwestii zdrowia naszego pupila takim kluczowym elementem jest domowa apteczka.

Świąteczna historia Buni

Jak wiadomo koty są mistrzami w zapadaniu na różnego rodzaju problemy zdrowotne w najmniej odpowiednim momencie: w nocy przed wolnym dniem, w trakcie świąt, na dzień przed naszym wyjazdem na urlop lub w 2 dni po tym, jak z nami na ów urlop wyjadą w obce miejsce. Czasami stan nie jest tak zły, by zwierzak nie mógł dotrwać do rana / kolejnego dnia, oczekując na wizytę w gabinecie lekarskim. Są jednak takie przypadki, gdy trzeba działać od razu.

W tym roku główną gwiazdą Świąt postanowiła zostać Bunia – kotka stosunkowo mało kłopotliwa, która raczej nie choruje. Dlatego tym bardziej zdziwiłam się, gdy w Wigilię późnym wieczorem Bunia NIE PRZYSZŁA NA KOLACJĘ!  W jej przypadku oznacza to, że samopoczucie musi być naprawdę złe. Na tym etapie jednak wstępne oględziny jeszcze nic nie wykazały poza tym, że bardziej niż zwykle kicia unikała ludzkiego towarzystwa.

Rano już wiedziałam dokładnie co się dzieje. Apetytu nie było nadal, pomiar temperatury wykazał 39,5 stopni (gorączka), a w nosie chlupotało jak w starym zamulonym kanale. Nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń podałam to, co miałam: lek przeciwgorączkowy oraz antybiotyk stosowany u kotów przy silnych infekcjach dróg oddechowych. Na szczęście choroba nie była jeszcze mocno rozwinięta, a efekt nastąpił bardzo szybko – już godzinę później Bunia zaczęła powoli jeść (na początku bardzo mocno rozwodnioną i podgrzaną puszczę, by konsystencja ułatwiała przełykanie a zapach przebił się przez zapchany katarem nos). Gorączka już nie wróciła a po 48h po katarze nie było już śladu. Poza antybiotykiem kotka otrzymała też synbiotyk, by chronić mikrobiotę jelit oraz dodatkowy suplement wzmacniający odporność, oparty na beta-glukanie. Jednym słowem sytuacja została szybko i sprawnie opanowana – bez konieczności jeżdżenia do innego miasta i kwitnięcia tam w poczekalni otwartej kliniki (w Gliwicach obecnie nie mamy nocnego czy świątecznego dyżuru wet.), narażając kotkę na dodatkowy stres, który mógł jeszcze bardziej osłabić jej organizm (przypominam, że Bunia ma skończone 13 lat i nie przepada za podróżami). Oczywiście gdybym w krótkim czasie nie zobaczyła poprawy, bezwzględnie wybrałabym się z nią do lekarza. Ale w tym przypadku udało nam się bezpiecznie doczekać końca okresu świątecznego, jednocześnie działając na rzecz poprawy jej stanu zdrowia.

Kocia apteczka – o co chodzi?

Kocia apteczka to zestaw podręcznych leków, środków opatrunkowych i przydanych przedmiotów, które pomagają w prosty i skuteczny sposób udzielić zwierzakowi pomocy przedmedycznej. Skompletowanie apteczki służy przede wszystkim temu, by w razie jakiegoś nagłego zdarzenia nie biegać po domu tam i z powrotem w poszukiwaniu odpowiednich rzeczy, lecz by pewnym ruchem sięgnąć do miejsca, w którym znajdziemy wszystkie niezbędne akcesoria. Ja w swoim domu zwierzęcą apteczkę ma od lat i musze przyznać, że były takie sytuacje, gdy serio okazywała się zbawieniem. Kiedy? Choćby wtedy, gdy Stefan przyciął sobie ogon drzwiami trzeba było błyskawicznie zakładać opatrunek lub gdy u Kiwi pojawił się nagle ropień na pośladku i trzeba było walczyć z postępującą martwicą tkanki. Po apteczkę sięgałam też przy nagłych silnych wymiotach czy też podczas problemów z zaparciami czy zapaleniem pęcherza. Taki element po prostu MUSI BYĆ!

Ponieważ tę świadomość mają już producenci akcesoriów dla zwierząt, można znaleźć w ich asortymencie „zwierzęce apteczki” (zwykle opisane jako „dla psa / kota”). Przyznam jednak, że analizując ich zawartość uważam, iż najczęściej nie są warte swojej ceny. Dlatego też zachęcam bardzo do tego, by apteczkę skompletować na własną rękę, najlepiej w porozumieniu z lekarzem weterynarii, który w razie czego podpowie i doradzi co warto w domu mieć.

Należy przy tym pamiętać, że jeśli ktoś ma w domu zwierzę ze specjalnymi potrzebami medycznymi (np. cukrzyka, astmatyka itp.) to apteczka takiego pupila będzie wyglądała nieco inaczej. Chodzi bowiem o dostosowanie jej zawartości pod dane zwierzę, wyposażając ją w środki, których nigdy nie może zabraknąć (np. w odpowiedni zapas insuliny). W moim domu Stefan w sposób ciągły przyjmuje leki na nadciśnienie, a Gacek jest na dawce podtrzymującej sterydu ze względu na przewlekłą chorobę zapalną jelit. Dlatego też muszę zawsze pamiętać, by mieć zapas tych leków, by nagle nie zaskoczył mnie ich brak.

Pamiętajmy też, że leki, które mamy w apteczce, powinny być podawane po kontakcie z lekarzem weterynarii – choćby telefonicznym, gdzie w trakcie rozmowy przeanalizujemy stan pacjenta i zasadność ich wdrożenia. Działanie zupełnie na własną rękę może bowiem okazać się szkodliwe nawet przy wykorzystaniu pozornie niegroźnych środków.

Jak wyposażyć apteczkę?

Przede wszystkim dobrze jest przeznaczyć sobie na ten cel jakąś torbę lub pojemnik (np. przezroczyste pudełko), by wszystkie rzeczy były razem w jednym miejscu. Trzeba też pamiętać, by ilość leków czy np. wielkość materiałów opatrunkowych dostosowywać do potrzeb konkretnego zwierzaka – jeśli mam w domu psa wielkości leonbergera, to bandaż o szerokości 5 cm raczej mi się specjalnie do niczego nie przyda. Z drugiej strony, gdy mam do dyspozycji jedynie bandaż o wymiarze 20 cm szerokości, to prędzej zrobię z mojego kota egipską mumię, niż precyzyjnie założę opatrunek na skaleczoną opuszkę łapy. To, co opiszę poniżej, będzie więc dotyczyło głównie kotów, ale na tej podstawie można dobrać sobie zawartość apteczki np. do potrzeb psa danej wielości.

Moja apteczka wygląda następująco. Poniżej zamieszczam opis wszystkich elementów.

  • Rękawiczki lateksowe – jako środek ochrony osobistej podczas wykonywania czynności przy zwierzaku.
  • Środki opatrunkowe – w skład mojej apteczki wchodzą: kompresy jałowe 9 x 9 cm i 5 x 5 cm, gaziki niejałowe małe, bandaż nieelastyczny 5 cm, bandaż elastyczny 8 cm, plaster papierowy (łatwy do odrywania poszczególnych kawałków, klei się do sierści) oraz bandaże kohezyjne (na sierść jako zewnętrzna warstwa opatrunku) w dwóch szerokościach:  2,5 oraz 5 cm.
  • Igły i strzykawki – igły 0,7 i 0,8 mm (do podawania zastrzyków podskórnych, punktowania itp.), strzykawki 2 i 5 ml pojemności (służące m.in. do odmierzania leków podawanych doustnie), kaniula z oliwką (nieiniekcyjna kocówka do strzykawki służąca do przepłukiwania ran bez urażania tkanek),
  • Środki do przemywania i dezynfekcji – octanisept oraz woda utleniona (ja używam obu, przy czym wody utlenionej nie stosuję na błony śluzowe, a raczej na skórę oraz np. do rozpuszczania zaschniętej krwi), sól fizjologiczna w małych ampułkach (np. do przepłukania oka lub rany w celu usunięcia mechanicznych zabrudzeń).
  • Termometr + lubrykant – termometr elektroniczny z szybkim pomiarem (przypominam, że temperaturę u zwierząt zazwyczaj mierzy się w odbycie, dlatego termometr musi być możliwie szybko reagujący by skrócić procedurę do minimum), jako lubrykantu urzywam zazwyczaj ciekłej parafiny, ale może to być po prostu dowolny tłuszcz (np. oliwa lub olej spożywczy).
    UWAGA! Parafiny NIGDY NIE PODAJEMY DO PYSKA! Jest to działanie, które może wywołać tragiczne skutki (z zachłystowym zapaleniem płuc i śmiercią zwierzaka włącznie!). Parafina w przewodzie pokarmowym obkleja kosmki jelitowe utrudniając wchłanianie treści pokarmowych, a po jednokrotnym podaniu może upośledzać trawienie nawet do 3 miesięcy!
  • Nożyczki – dwa rodzaje: groomerskie do podcinania sierści oraz chirurgiczne do manewrowania przy zwierzaku (np. podczas zdejmowania opatrunków).
  • Pęseta – metalowa, średniej długości, pomocna np. podczas usuwania ciała obcego.
  • Haczyk do usuwania kleszczy – w dwóch rozmiarach. Przydaje się nawet w domu z kotami niewychodzącymi (bywa, że przyniesiemy kleszcza na ubraniu), a szczególnie w domach kocio-psich.
  • Patyczki kosmetyczne – przydatne przy usuwaniu wydzieliny z ucha / oka / nosa.
  • Płyn do czyszczenia uszu – w moim przypadku to Otiseptol, który bardzo lubię. MA formę gęstej zawiesiny a pozostawiony na kilkanaście sekund we wnętrzu ucha potrafi zmiękczyć najgorsze paskudztwo zalegające w środku. UWAGA! Jeśli wprowadzamy preparat do wnętrza ucha musimy go potem bardzo dokładnie usunąć przy użyciu patyczków kosmetycznych i gazików.
  • Nano spray – preparat na bazie srebra koloidalnego przyspieszający ziarninowanie tkanek i gojenie się ran.
  • No-Spa (w iniekcji do podania podskórnego, ale warunkowo może być w tabletkach) – bardzo potrzebna przy kotach! Działa rozkurczowo, dzięki czemu pomaga w sytuacjach takich jak: uporczywe wymioty, silna biegunka, ostre zapalenie pęcherza moczowego połączone z niemożnością opróżnienia pęcherza. No-Spa zaczyna działać w ciągu ok. 20 minut od podania przez ok. 8 godzin. W tym czasie często jesteśmy już w stanie dowieźć zwierzaka do lecznicy, gdzie udzielona mu zostanie dalsza pomoc. No-Spa to prawdziwy ratunek dla kotów z syndromem urologicznym! Dawkowanie: 4 mg drotaweryny na 1 kg m.c. kota. UWAGA! LEK NA RECEPTĘ.
  • Loxicom w syropie – lek przeciwbólowy, przeciwgorączkowy i przeciwzapalny podawany doustnie w doraźnych uzasadnionych przypadkach, dostępny tylko w lecznicy. Lek zaliczany jest do grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ), dlatego NIE NADAJE SIĘ DLA KAŻDEGO KOTA (np. dla kotów z upośledzonymi funkcjami nerek, wątroby i serca, kotek ciężarnych i zwierząt z podrażnieniami lub krwawieniami z obrębie przewodu pokarmowego).  Jego zastosowanie jak i dawkę zawsze należy uzgodnić ze swoim lekarzem weterynarii!
  • Lactuloza w syropie – łagodny preparat na bazie cukru, przeznaczony dla dzieci, dostępny w aptece bez recepty. Lactulozę stosuje się w razie zaparć i problemów z wydaleniem kału lub np. złogów futra z przewodu pokarmowego. Co ważne, ponieważ preparat nie wchłania się do organizmu przez ścianę jelita, nie da się go przedawkować! Najgorsze, co może się zdarzyć, do doraźna biegunka towarzysząca udrożnieniu jelit. Dawkowanie, z którego zwykle korzystam to 2 ml / 5 kg kota co 2 godziny aż do uzyskania pożądanego efektu w kuwecie. UWAGA! Preparatu nie należy podawać u cukrzyków.
  • Nifuroksazyd w syropie – lek w postaci doustnej zawiesiny, działający bakteriobójczo na  środowisko przewodu pokarmowego. Podobnie jak Lactuloza nie podlega przedawkowaniu, dlatego jest bezpieczny. Dawkowanie, z którego zazwyczaj korzystam, to ok. 20 mg nifuroksazydu na 1 kg m.c. kota (ok. 2,1 ml zawiesiny na 5 kg m.c. kota) co 12 h do momentu kontaktu z lekarzem weterynarii. 
  • Carobin Pet Digest (saszetka) – to preparat podawany zwierzętom z dolegliwościami biegunkowymi, bazujący na węglu aktywnym – jest szczególnie przydatny w sytuacji, gdy podejrzewamy, że zwierzak mógł mieć kontakt z toksynami. Carobin pomaga też w zagęszczeniu konsystencji kału.  Preparat dostępny jest tylko u lekarzy weterynarii!
    Warunkowo zamiast niego można się „ratować” przy użyciu zwykłego węgla w tabletkach / kapsułkach. Substancje, które m.in. wiąże węgiel to: paracetamol, barbiturany, trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne, fenole, alkaloidy, sole metali ciężkich, pochodne benzodiazepiny, ibuprofen, nikotyna.
    Dawkowanie: 1-2 do 5 mg/kg m.c.; rozgnieść, wymieszać z odrobiną wody i podać strzykawką do pyska. UWAGA! Nie podawać w przypadku konieczności podania innych leków doustnych – węgiel je zwiąże niwelując ich działanie.
  • Pobiotyki / synbiotyki – powinny być na wyposażeniu każdej apteczki. Pomagają przy dolegliwościach takich jak biegunki, zaparcia, są stosowane osłonowo przy antybiotykoterapii. Dobrze mieć preparaty szczelnie pakowane (np. w saszetkach) jeśli nie korzystamy z nich na co dzień.
  • Paski do badania pH moczu – bardzo przydatne do domowego pomiaru pH w przypadku, gdy odkryjemy u naszego kota pozakuwetową urynację. Taki prosty test może nam powiedzieć, czy możemy mieć do czynienia z zapaleniem pęcherza lub np. z problemem kryształów struwitowych w pęcherzu. Prawidłowa wartość pH moczu kota powinna się wahać między 5,5 a 6,0. Jeśli wynik będzie wynosił 7.0 (ph obojętne) lub więcej (pH zasadowe) jest wielce prawdopodobne, że nasz zwierzak cierpi w powodu dolegliwości dolnych dróg moczowych i powinniśmy natychmiast zadziałać (uwzględniając potencjalne modyfikacje dietetyczne oraz suplementację wspierająca stan pęcherza i regulującą kwasowość moczu).
  • Folia NRC – może się przydać jeśli będziemy transportować do lecznicy zwierzę w szoku lub po jakimś wypadku. Tzw. „koc ratunkowy” pomaga w utrzymaniu ciepłoty ciała i zapobiega wychłodzeniu pacjenta.

Przede wszystkim spokój!

Pamiętaj, że nie ważne co się będzie działo – Twój spokój i opanowanie są kluczowe. Nasze zwierzęta są zwykle wobec nas silnie empatyczne, dlatego też nasze zdenerwowanie będzie się im udzielać. Staraj się zatem zachować zimną krew i racjonalnie oceniać sytuację. I choć wiem, że nie jest to proste, to uwierz, że Twój zwierzak będzie Ci za to ogromnie wdzięczny!

Powodzenia!

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

 

 

4 5 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kinga
Kinga
4 miesięcy temu

Bardzo przydatny post! Czy w takim razie będąc „zwykłym” posiadaczem kota, również na wszelki wypadek powinniśmy zaopatrzyć się we wszystkie wymienione leki, także te bardziej specjalistyczne? Oraz czy są inne metody pomiaru temperatury u kota poza doodbytniczą?
Pozdrawiam!