fbpx

Dlaczego sucha karma to zło?

Dobranie diety dla naszego kota to niełatwa sprawa. Półki w sklepach pękają w szwach od rozmaitych produktów, oferty internetowe zalewają nas reklamami, a nad tym wszystkim jak gradowa chmura wisi najistotniejsze pytanie: karma mokra czy sucha? A może system mieszany? Jako zoodietetyk i behawiorysta odpowiadam jednoznacznie: MOKRA. A teraz pozwólcie, że wyjaśnię dlaczego.

Kocie potrzeby żywieniowe

Kot to mały drapieżnik, obligatoryjny mięsożerca i surojad, który zjada swoje ofiary zaraz po upolowaniu, czerpiąc z mięsa wszystko to, czego potrzebuje. W jego diecie nie ma jako takich rośli, a jeśli już coś się pojawi (np. obgryziona trawa czy jakieś zioło), to celem nie jest tu dostarczanie składników odżywczych, lecz np. przeczyszczenie złogów futra w przewodzie pokarmowym.

Nie, kot nie żywi się roślinami, o czym przekonuje nas sto rożnych argumentów: od budowy i fizjologii przewodu pokarmowego (zęby przystosowane do odrywania dużych kęsów mięsa, a kompletnie nie nadające się do rozcierania pokarmów roślinnych; żołądek o niskim pH i hakowatym kształcie charakterystyczny dla mięsożercy; krótkie jelito o szybkiej perystaltyce i brak odpowiednich enzymów pozwalających na właściwe trawienie długołańcuchowych węglowodanów charakterystycznych dla pokarmów roślinnych, przez tryb spożywania posiłków (małe i często zjadane porcje, zgodne z wielkością naturalnych kocich ofiar, a więc drobnych ssaków, ptaków, płazów czy owadów) aż po genetycznie uwarunkowany brak odczuwania smaku słodkiego, którego kot w naturze rozpoznawać nie musi, bo mięso, w odróżnieniu od roślin, nie jest słodkie. Za to smaki, które kot odczuwa, to: słony, kwaśny, gorzki oraz umami, czyli właśnie smak mięsa.

Czemu tak szczegółowo o tym piszę? Bo karmy suche to pokarm, który w ogromniej części składa się właśnie z roślin. Podawanie ich kotu jest więc równie sensowne, go karmienie krowy kotletami – to po prostu nie ma prawa zadziałać.

Historia suchej karmy

Sucha karma swoimi korzeniami sięga jeszcze drugiej połowy XIX wieku, kiedy to pewien amerykański biznesmen, James Spratt, postanowił stworzyć produkt w postaci suchych pieczonych „krokietów”, przeznaczony dla psów. Nie była to absolutnie karma zbilansowana, a opiekun sam wedle uznania miał podawać zwierzęciu coś, co powstało z mieszaniny zbóż, resztek mięsa, warzyw oraz krwi (głównie wołowej). Wiele wskazuje na to, że pomysł miał swoje korzenie w porcie, gdzie Spratt, podczas podróży, obserwował psy zjadające stare suchary, wyrzucane przez marynarzy. Jeśli faktycznie tak było, oznacza to, że początkiem suchej karmy jest po prostu obraz zwierząt tak głodnych, że zjadały śmieci. Czy to dobra prognoza? W mojej ocenie zdecydowanie nie.

Pierwsze karmy komercyjne pojawiły się pierwszej połolwie XX wieku, natomiast przemysł produkcji karm kocich został zrewolucjonizowany przez pomysł koncernu Ralston Purina, który w latach 50. XX wieku wyprodukował i wypuścił na rynek pierwszą partię suchej karmy przeznaczonej dla tego gatunku. Produkt trafił na sklepowe półki w Stanach Zjednoczonych i tam przyjął się błyskawicznie. Nie dlatego, że był zdrowy, że właściwie spełniał potrzeby biologiczne kotów, że poprawiał stan ich zdrowia. Nie – po prostu był WYGODNY. Łatwiej było wsypać garść suchych kulek do miski, niż pamiętać o kupowaniu puszek (które nota bene były na rynku dostępne już od lat 20.!) lub zadbaniu o porcję świeżego mięsa.

Koty jadły więc to, co im dawano, prawdopodobnie uzupełniając swoją dietę polując poza domem, co trochę ratowało ich sytuację żywieniową. Gdy jednak świat poszedł do przodu pod względem wzrostu świadomości opiekunów i zaczęto (skądinąd słusznie!) ograniczać kocie wychodzenie bez kontroli, dieta nadal pozostała fatalna. A to z kolei doprowadziło do rozwoju ogromnej ilości chorób, które dziś często nazywamy „cywilizacyjnymi” – od problemów z drogami moczowymi, przez alergie, nietolerancje, stany zapalne aż po otyłość, cukrzycę i nowotwory.

Wady suchej karmy

Ta lista jest naprawdę bardzo długa, ja jednak postaram się skupić na kilku najważniejszych kwestiach, z których oczywiście każdą można by jeszcze szeroko rozwinąć. O czym więc często nie wiedzą lub nie pamiętają opiekunowie?

  • sucha karma odwadnia – uśredniona wilgotność suchej karmy to zaledwie 8-10% w składzie. Tymczasem mięso pobierane z ciał ofiar ma minimum 65% wody w składzie. Można by pomyśleć, że brakującą ilość zwierzak spokojnie sobie dopije, mając dostęp do miski z wodą. Tak się jednak nie dzieje. Koty, jako zwierzęta wywodzące się z obszarów pustynnych, są obciążone zredukowanym poczuciem pragnienia. Zatem nie uzupełnią sobie płynów na odpowiednim poziomie, a do tego jeszcze sucha karma, by zostać strawiona, najpierw musi… namoknąć. Jeśli macie ochotę polecam mały eksperyment: wylejcie na spodek trochę wody (ok. 10 ml), wysypcie na to niewielką garść suchej karmy i wróćcie po 30 minutach. Zobaczycie wtedy, że woda zostanie wchłonięta przez chrupki. A co, jeśli wody by na spodeczku nie było? Karma usiłowałaby ją wchłonąć z otoczenia. W przypadku kota oznacza to, że jeśli zwierzak nie pije wystarczająco dużo (a nie pije, bo nie dostaje sygnału, że powinien), karma ściąga wodę w okolicznych tkanek, by zmięknąć. Ten proces powtarza się przy każdym posiłku i pociąga za sobą dalsze skutki w postaci pogorszenia stanu ogólnego organizmu.
  • sucha karma obciąża nerki, pęcherz i nasila ryzyko powstania kamicy pęcherzowej – jak już pewnie się domyślacie głównym winowajcą jest brak odpowiedniej ilości wody, ale także ogromna ilość węglowodanów w składzie. Prowadzą one nie tylko do alkalizacji organizmu (w tym do podnoszenia pH w środowisku pęcherza, które u zdrowego kota powinno być kwaśne i plasować się w przedziale 5,5 – 6,0), ale także do szybszego odkładania się w pęcherzu złogów, z których w dalszej kolejności mogą tworzyć się kryształy (najczęściej tzw. „struwity”). Do tego kot, który pije mało, ma zagęszczony mocz, który jest dłużej przetrzymywany przed wydaleniem, a to z kolei tworzy nam doskonałe środowisko do wzrostu flory bakteryjnej. Gdy dodamy do tego fakt, iż bakterie łatwiej się mnożą w środowisku o wyższym pH mamy koło zamknięte! Najgorszy możliwy pomysł to podanie suchej karmy kotu z problemem pęcherzowym bądź nerkowym – jest to działanie równie skuteczne co gaszenie ogniska benzyną.
  • sucha karma podrażnia jelita i zwiększa ilość odchodów – jest to produkt wysoko przetworzony, czyli stojący w kompletnej opozycji do naturalnej, surowej kociej diety. Ponadto chrupki są przesycone wypełniaczami (np. niestrawnym włóknem pokarmowym, skrobią, glutenem), których kot fizycznie nie jest w stanie wykorzystać, musi je więc wydalić. Co się więc dzieje? Koci kał co chwilę ląduje w kuwecie, jelita są zmuszane do przepychania dużych objętości mas kałowych (co dla mięsożercy nie jest normalnym stanem) i ani na chwilę nie mogą odpocząć. Kto z Was zna sytuację, że kot robi kupę 2 lub nawet 3 razy na dobę, a to, co zostawia po sobie w kuwecie, ma niemiłosiernie paskudny „aromat”? To właśnie efekt złego trawienia. Nawet jeśli masy kałowe są uformowane, ale mają odpychającą, silną woń, oznacza to, że proces trawienny nie przebiega właściwie. „Zdrowa” kocia kupa prawie nie ma zapachu, jest mała, zwarta, ciemna i kot wydala ją raz na 1,5-2 dni. Jeśli u Was sprawa wygląda inaczej, to znaczy, że coś jest nie w porządku.
  • sucha karma zaburza gospodarkę cukrową, prowadząc do nadwagi i otyłości –skoro chrupki w dużej mierze składają się z roślin, oznacza to, że ich istotnym składnikiem są węglowodany. Tymczasem kot nie potrzebuje w diecie cukrów pochodzenia roślinnego, ponieważ tworzy je sobie sam… z białka! Właśnie dlatego kocia dieta musi być bogata w białko, gdyż przebiegający w organizmie w sposób ciągły proces glukoneogenezy pozawala kotu wszelkie nadwyżki białkowe przerabiać na konieczną do funkcjonowania glukozę. Co się zatem dzieje, gdy zaczniemy podawać kotu nadmiar cukrów w pokarmie? Przede wszystkim dociążymy trzustkę, co może spowodować rozwój kolejnych problemów zdrowotnych, a w dalszej kolejności doprowadzimy do powstania nadwagi lub nawet otyłości. A co jest efektem równania „zaburzenia pracy trzustki” + „otyłość”? Dokładnie tak: CUKRZYCA! Tymczasem wystarczyłoby odpowiednio karmić zwierzaka, by znacznie zminimalizować ryzyko pojawienia się tej choroby oraz wszelkich innych niedogodności związanych z jego nadmierną wagą.
    W tym miejscu chciałabym jeszcze dodać, że, podobnie jak u ludzi, nadwaga u kotów jest ogromnym problemem i absolutnie nie pozostaje bez wpływu na samopoczucie – tak fizyczne jak i psychiczne. Kot z nadmiarową masą ciała ma problemy z poruszaniem się, z utrzymaniem higieny, słabiej radzi sobie ze stresem, jest bardziej podatny na choroby układu ruchu oraz może mieć problemy z poradzeniem sobie w większej grupie. Także nadwaga to nic dobrego, i należy dbać o to, by nie pojawiała się u naszych pupili, a jednym w kluczowych zagadnień jest w tym przypadku odpowiednia dieta.
  • sucha karma pogarsza stan zębów – tak tak, twierdzenie o „suchej karmie, która czyści zęby” można niestety między bajki włożyć. Co więcej – jest dokładnie odwrotnie! Koci staw żuchwowy jest skonstruowany w taki sposób, że może wykonywać wyłącznie ruch ścinający, a więc na linii góra-dół. Oznacza to, że jeśli pomiędzy kocie zęby dostanie się chrupek, pod naporem szczęk zostanie on rozkruszony na mniejsze kawałki… i tyle! Nie ma żadnego „ścierania osadu” z bocznych powierzchni zęba, jest za to jego odkładanie się. Dlaczego? Bo chrupki są natryskiwane w procesie produkcji tłuszczem, który ma poprawiać ich zapach i smakowitość, natomiast ten sam tłuszcz powoduje, że małe drobinki pokarmu przyklejają się do bocznych ścian zębów, będąc doskonałą pożywką dla bakterii (jeśli mi nie wierzycie, włóżcie dłoń do worka z suchą karmą a następnie zobaczcie co zostanie Wam na skórze – ten sam tłusty „pył” zostaje na kocich zębach po posiłku!). Bakterie te zaczynają tworzyć osad w postaci tzw. płytki, która w dalszym etapie ulega mineralizacji w styczności ze składnikami kociej śliny i w ten sposób mamy gotowy przepis na piękny kamień nazębny, który trzeba usuwać w zabiegu pod narkozą. Na dodatek więcej bakterii w jamie ustnej to dodatkowe obciążenie dla nerek, a więc znów pogarszamy stan organizmu. Czy mam wymieniać dalej?
  • sucha karma zaburza naturalny cykl jedzenia u kota – na zakończenie jeszcze jedna kwestia. Zazwyczaj koty, które otrzymują suchą karmę, jedzą ją w sposób przez nikogo nielimitowany. Czyli po prostu suche ląduje w misce i proszę bardzo: jedz kocie, ile chcesz! Tymczasem w naturze każdy posiłek, nawet niewielki, jest poprzedzony jakąś dawką ruchu. Bo kocie ofiary nie leżą na ulicy i nie wystarczy do nich po prostu podejść, by je skonsumować. Potrzebny jest ruch, eksploracja, jakaś aktywność. Tutaj tego nie ma. Jest za to potwornie skoncentrowana dawka kalorii, którą kot często spożywa w formie zupełnie niekontrolowanej. Dla porównania 100g karmy mokrej wysokomięsnej to zwykle ok. 95 – 105 kcal, podczas gdy taka sama ilość karmy suchej tzw. bezzbożowej to już 370 – 380 kcal!
    I tu kolejna ciekawostka – chcecie sprawdzić kaloryczność karmy na opakowaniu lub dowiedzieć się ile jest w niej węglowodanów? Powodzenia! Nawet jeśli jakiś producent poinformuje Was na etykiecie o zawartości kalorii to liczby węglowodanów w zasadzie nikt nie podaje, bo nie ma takiego obowiązku. No i poza tym, jak widać, nie ma się też czym chwalić. Mając dostęp do tzw. pełnej miski z wysokoenergetycznym pożywieniem kot może zacząć jeść dla rozrywki, z nudów, w ramach rywalizacji o zasób lub ze stresu. Jedzenie przestaje pełnić funkcję odżywczą, a zaczyna wkraczać w niebezpieczne sfery psychiczno-społeczne.

Mogłabym wymieniać tak jeszcze długo, zahaczając o problem alergii pokarmowych, kwestię kłopotów ze skórą i okrywą włosową (po tylu latach naprawdę jestem w stanie z dotyku kociego futra wnioskować o tym co zwierzak je), problemie nadpobudliwości i nerwowości oraz o wielu innych kwestiach. Mamy wyniki badań (opisuję je szerzej w mojej ostatniej książce, „Rozmowa z kotem”), które pokazują wpływ poszczególnych składników pokarmowych na organizm i jest tylko jedna grupa badań, która uparcie tłumaczy, że sucha dieta jest ok – są to badania finansowane przez koncerny produkujące suche karmy! Natomiast opracowania niezależnych badaczy są w tym względzie zgodne – chrupki to nie dieta dla kota.

To może model mieszany?

Ok, skoro już wiemy, że sucha karma to zły wybór, to może zatem pomieszajmy? Rano i wieczorem mokra, a w ciągu dnia i na noc sucha? Wtedy będzie wilk syty i owca cała? Otóż niestety, ale znowu nie tędy droga.

Próby łączenia karmy suchej i mokrej to kolejny sposób na rozregulowanie funkcji trawiennych kociego organizmu. Mokra karma trawi się dość szybko, sucha powoli. Mokra karma wymaga kwaśnego środowiska w żołądku, sucha je alkalizuje. Mokra karma owszem, dostarcza wody do organizmu, ale sucha nadal tę wodę pochłania. Do tego często pojawiają się wymioty gdy kot, po skończeniu mokrego posiłku jeszcze sobie doje nieco suchej, a ta spęcznieje mu w żołądku, powodując zwrócenie posiłku. Widać więc wyraźnie, że to nie jest dobry plan żywieniowy.

Dowody anegdotyczne kontra badania

„Mój kot całe życie je chrupki i jest zdrowy!”. To moje ulubione stwierdzenie, które pada z ust zwolenników tej diety. Ciekawe jest natomiast to, że jak zaczynam dopytywać o konkretne badania (krew, mocz, kontrola stomatologiczna) to okazuje się, że najczęściej ich nie ma. Kot więc nie może być określony jako „zdrowy”, a co najwyżej może „wyglądać na zdrowego”, jednak jak wiemy koty potrafią doskonale ukrywać toczące się w ich organizmach procesy chorobowe. Kiedy natomiast zaczyna się solidną diagnostykę, to prędzej czy później efekty karmienia suchą dietą zaczynają wychodzić czarno na białym i z tym już nie bardzo da się dyskutować.

Zatem darujmy sobie kombinacje i postawmy sprawę jasno: mokra, wysokomięsna, możliwie nisko przetworzona i dobrze zbilansowana dieta to właśnie to, czego potrzebuje nasz zwierzak do dobrego funkcjonowania. Skoro więc nie karmimy świnki morskiej stekami, to nie próbujmy paść kota kukurydzą, tylko zapewnijmy mu takie pożywienie, jakiego faktycznie potrzebuje.

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

4 33 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Niu
Niu
4 miesięcy temu

A co z suchą karmą z półki premium np. Orijen? Nie ma w niej zbóż, żadnych ziemniaków, grochu itd. wypełniaczy, mięso jest z wolnego chowu, z dzikiego połowu itd. Taka karma też jest zła?

Ewa
Ewa
4 miesięcy temu

o kurczę…jestem w szoku. Przed wyborem karmy rozmawiałam z weterynarzem…i niestety zachęcał do kupna suchej karmy, Ja czytając o zaletach mokrej wprowadziłam żywienie mieszane. I co?? czytam że nie bardzo…. Karmię kota karmą z tak zwanej wyższej półki. Sucha – ACANA, mokra – Schesir. No karmy dość drogie. Moja koleżanka karmi kota tylko mokrą karmą , hm.. z biedronki, tanizna. Analizując artykuł zastanawiam się która z nas bardziej szkodzi kotu??
A z innej beczki, to można prosić o podanie kilku dobrych firm od mokrej karmy nie za miliony??

Sebastian
Sebastian
4 miesięcy temu

Bardzo ciekawy i bardzo pomocny artykuł. Mój kot przepada za suchą karmą i dość sporo przytył po ” kastracji ” teraz wiem ….co spowodowało ten stan. Sucha karma i brak ruchu.

Nebthtet
Nebthtet
4 miesięcy temu

Ja dla mojej kotki po kastracji zamówiłam też analizę żywieniową („nasza” behawiorystka ma kwalifikacje i w dziedzinie kociego żywienia). Dostałam wyliczoną wagę karmy, z której korzystam, propozycję zamienników, informację na co zwracać uwagę i czy np. uzupełniać żywienie (i jeszcze dodatkowe porady). Zazwyczaj taka usługa o nie kosztuje wiele, a jeśli nie ma się pewności, to warto skorzystać. Bo wiele stron „o kotach” należy do producentów karm, więc nie zawsze można w pełni ufać poradom stamtąd. Co do odchodów – mimo żywienia w pełni tylko karmą mokrą moja panna robi „dwójkę” średnio raz na dobę – ciemną, zwartą – ale… Czytaj więcej »

Patrycja
Patrycja
1 miesiąc temu

Witam, jaką karmę by Pani zaproponowała dla kota z niewydolnością nerek?

Basia
Basia
1 miesiąc temu

Moje kiciaki po podaniu mokrej karmy dostają biegunki, mają lekką nadwrażliwość pojarmową. Próbowałam chyba już wszystkich okrych łącznie z Gussto, Rossies farm, Ferringa, Wild Freedom. Zawsze kończyło się kilkudniiwym rozwolnieniem. Teraz jedzą bezzbozowa Brit Care superpremium. I jest dobrze. Kupa 1×2 dni. Codziennie wypijają prawie miskę wody. Nie udało mi się przestawić ich na mokra karmę. Nie wiem już jak próbować bo zawsze kończy się źle. Co z tym zrobić?

11
0
Would love your thoughts, please comment.x