Nieśmiały kot w nowym domu

Drogi opiekunie kota. Przyjmując do swojego domu nowego towarzysza jakim jest kot pamiętaj, że ta decyzja zmieni całe życie – i Twoje i zwierzaka. Ponieważ zdecydowałeś się na kota nieśmiałego musisz pamiętać, że taki zwierzak wymaga specyficznego podejścia – nie od razu przyjdzie do Ciebie na kolana, zacznie mruczeć lub spróbuje ukraść Ci szynkę z kanapki. Będzie potrzebował czasu na pełną aklimatyzację, będzie delikatny, może reagować przesadnie na niektóre bodźce i o wiele dłużej niż inne zwierzaki przyzwyczajać się do nowej sytuacji, otoczenia i grupy społecznej. Ale taki początkowo nieśmiały kot potraf często pokochać miłością wielką – jego delikatność często oznacza, że odczuwa świat bardziej, mocniej i głębiej niż inne zwierzęta. Ważne tylko, abyś pozwolił mu to pokazać.

Nieśmiały czy dzikus?

Ważne jest by ustalić czy Twój nowy towarzysz faktycznie jest nieśmiały, czy też jest to kot, który nie ma rozwiniętych potrzeb nawiązywania kontaktów społecznych z człowiekiem. Opcja pierwsza dotyczy przede wszystkim tych zwierząt, które, pomimo prawidłowego przebiegu socjalizacji i pracy zapoznawczej, mają w sobie wiele oporów przed nawiązaniem otwartej i bezpośredniej relacji z człowiekiem. Ich zachowanie najlepiej określ stwierdzenie „Chciałbym, ale zbyt się boję”. U nich spokojna, wieloetapowa praca potrafi zdziałać cuda.

Gorzej, jeśli kot nie przeszedł procesu socjalizacji z człowiekiem i nie ma wdrukowanych żadnych podstaw, pozwalających mu na to, by budować z nami więź. Należy bowiem pamiętać, że w oczach niezsocjalizowanego kota człowiek jest potencjalnym zagrożeniem dużym drapieżnikiem, przed którym lepiej uciekać a w razie przyparcia do muru i zagrożenia bezpośredniego – walczyć o życie. Tak właśnie zachowują się koty dzikie, dla których bliskość ludzkiego Opiekuna może wiązać się z ogromny stresem, który będzie negatywnie wpływał nie tylko na ich kondycję psychiczną, ale także na stan zdrowia. Dlatego, w przypadku kotów dzikich, zdecydowanie nie jestem zwolenniczką socjalizowania ich „na siłę”, zgodnie z założeniem, że przecież w domu będzie mu lepiej niż a ulicy czy na działkach. Bo niestety to założenie może się okazać z gruntu błędne (więcej na ten temat można przeczytać w artykule „Nie uszczęśliwiaj kota na siłę”).

Maruda – kotka odłowiona z podwórka po zakończonym okresie pierwotnej socjalizacji (w wieku ok. 4 miesięcy), początkowo niechętna do bezpośredniego kontaktu z człowiekiem. Zdjęcie z października 2010.

Praca z kotem nieśmiałym

Załóżmy jedna że mamy do czynienia tym pierwszym przypadkiem – że Twój nowy kot nie jest dzikim dzikusem, nie ma traumatycznych doświadczeń, nikt go nie pobił ani nie próbował uśmiercić, nie szczuł psami i nie podpalił mu ogona. Po prostu jest nieśmiały. Co zatem robić? Opisanych poniżej kilka punktów powinno pomóc Tobie i Twojemu nowemu współmieszkańcowi przejść spokojnie przez pierwszy okres aklimatyzacji. Przeczytaj zatem zalecenia i postaraj się możliwie dużo z nich wprowadzić w życie.

  • Daj kotu czas – to pierwszy, najważniejszy i kluczowy element we wprowadzaniu nieśmiałego kota do nowego domu. Nie należy niego naciskać, do niczego go zmuszać, niczego nie wymagać i nie nakłaniać na siłę. Każdy kot uczy się nowości w innym tempie, potrzebuje różnych okresów aby odnaleźć się w nowym otoczeniu i dobrze w nim poczuć. Jeśli będziesz cierpliwy Twój kot będzie Ci za to ogromnie wdzięczny. Pozwól mu więc na aklimatyzację we własnym tempie, aby zbytnim pośpiechem nie popluć jego postępów.
    Mała przestrzeń – to rada ogólna, ale przy kotach o delikatnej psychice szczególnie ważna: przygotuj zwierzakowi pojedyncze, niewielkie pomieszczenie, w którym będzie mógł spędzić pierwszych kilka lub kilkanaście dni po przyjeździe do domu. Niech to będzie jego azyl, pozbawiony zagrożeń takich jak głośne dźwięki, nagłe zmiany w otoczeniu czy też pojawiający się obcy ludzie czy zwierzęta. W takim pokoju się nie odkurza, nie słucha głośnej muzyki, nie prowadzi emocjonujących konwersacji. Gromadzi się tam za to wszystkie kocie zasoby (o tym dalej) i gwarantuje kotu bezpieczny azyl. Kiedy kot powinien go opuścić? Wtedy, gdy sam o to poprosi. Uwierz mi – kot, który chce opuścić dane pomieszczenie, potrafi o tym BARDZO jasno poinformować. Poczekaj więc na ten sygnał bo to będzie znaczyło, że zwierzak jest gotowy na dalsze zwiedzanie nowego domu. Jeśli, mimo upływu 2 tygodni, kot nie domaga się wypuszczenia, po prostu po kolejnej sesji pobytu w pokoju wyjdź i zostaw uchylone drzwi. Jeśli zwierzak będzie na to gotowy – podąży za Tobą. Jeśli nie – nadal czekaj na sygnał z jego strony.
  • Schronienie – jeżeli kot po przyniesieniu do domu schowa się pod szafę czy inny mebel, zostaw go tam. Nawet, jeśli nie wyjdzie przez całą dobę. Dla kota potrzeba ukrycia się to jeden z podstawowych instynktów w chwili zagrożenia, a zmiana otoczenia jest przez zwierzę właśnie w ten sposób odbierana. Pozwól, by sam przekonał się, że nic mu nie grozi. „Kicianie”, ciągłe zaglądanie do jego kryjówki, wkładanie tam rąk czy próba „wygonienia kota” np. za pomocą miotły zdecydowanie nie są dla niego sygnałami budującymi bezpieczeństwo – wręcz przeciwnie, kot czuje się przez to bardziej zagrożony i jeszcze mocniej się wycofa. Daj mu czas na to, by sam zdecydował kiedy chce wyjść.
  • Jedzenie i picie – kot w stresie potrafi nie jeść długo, nawet kilka dni. Jeśli nie jest mocno otyły lub wyraźnie wyniszczony wcześniejszą głodówką czy chorobą, to głodówka trwająca nawet 72 godziny nie jest dla niego wyraźnie niebezpieczna (stłuszczenie wątroby, o którym nie raz aż huczy w sieci, dotyczy przede wszystkim zwierząt otyłych, których komórki wątrobowe już zawczasu są częściowo „zapchane” tłuszczem a ponadto jest to proces, który trwa, a nie zjawisko, które nagle „materializuje się” w kociej wątrobie; ponadto wątroba ma zdolności regeneracyjne, więc proszę jako dietetyk – bez paniki!). Nie denerwuj się więc, że kot ma wystawiona w misce karmę, a przez cały dzień, czy nawet dobę, nic nie zjadł. Takie reakcje się zdarzają i nie należy się nimi przesadnie przejmować. Jeżeli chcesz ułatwić kotu jedzenie, warto ustawić miski w pobliżu jego kryjówki, tak aby miał do nich łatwy dostęp a jednocześnie zagwarantowaną drogę „ucieczki” w chwili, gdyby poczuł się z jakichś przyczyn niepewnie. Korzystaj z jedzenia, które kot zna, a jeśli nie masz na ten temat wiarygodnych danych wybieraj karmę mokrą – ma ona intensywny zapach, który pobudzi głód poprzez receptory węchu. Nie przejmuj się, jeśli na początku kot zabrany ze schroniska czy z działek nie będzie chciał jeść dobrej jakościowo, wysokomięsnej karmy – na to przyjdzie czas później. Na razie, choćby miała to być kiepskiej jakości karma marketowa ważne, by kot jadł. Pamiętaj też, że jeśli zwierzak zacznie jeść, możesz dolewać mu nieco wody do mokrego jedzenia, by ułatwić wprowadzanie wody do organizmu, gdyż odwodnienie jest u kota zjawiskiem niepożądanym. Jeśli natomiast jesteś pewien, że przez 3 doby kot absolutnie NIC nie zjadł ani nie wypił oraz nie wydalił moczu (czy to do kuwety czy poza nią) – zabierz go do lecznicy weterynaryjnej, gdyż może wymagać pomocy w postaci np. nawodnienia kroplówkowego.
  • Kuweta – tutaj sprawa ma się podobnie jak z jedzeniem. Zestresowany kot może nawet przez dwie doby nie korzystać z kuwety. Ważne, aby go do tego nie przymuszać. Kuweta to w ogóle w kocim świecie bardzo delikatna sprawa. Postaraj się, aby wyglądała podobnie jak w miejscu, w którym wcześniej mieszkał kot (np. jeśli kot korzystał wcześniej z otwartej kuwety nie funduj mu od pierwszego dnia zamkniętej kuwety z klapką) oraz aby w kuwecie znalazł się podkład możliwie zbliżony do tego, który kot już zna (jeśli jest to kot żyjący wcześniej na zewnątrz najlepiej sprawdza się bezzapachowy, drobny, zbrylający żwirek bentonitowy o niskim zapyleniu i wysokiej chłonności). Kuwetę postaw w miejscu ustronnym, dość blisko kociego azylu) np. przy tej samej ścianie) i nie zaglądaj do niej zbyt często, by kot nie odebrał Twojego zainteresowania opacznie. Jeśli z niej skorzysta – i tak będziesz o tym wiedzieć.
  • Ignorowanie – ten etap jest trudny, ale bardzo ważny w momencie, gdy kot buduje poczucie bezpieczeństwa w nowym miejscu. Gdy już wreszcie zdecyduje się wyjść z kryjówki nie biegnij do niego od razu, nie próbuj brać na ręce, głaskać, przytulać – takie zachowanie kot może błędnie odczytać jako atak i w panice wrócić do swojej dziury, a cała wypracowana odwaga natychmiast uleci. Co zatem zrobić najlepiej? Zignorować! Obserwuj kota kątem oka, spod przymkniętych powiek (lub zza ciemnych okularów, które dobrze się sprawdzają w takich sytuacjach). Na pewno nie parz na niego wprost, gdyż znów może to zostać odebrane jako zachowanie agresywne lub przynajmniej wyzywające (koty gatunkowo czują się dobrze z kontaktem wzrokowym trwającym bezpośrednio poniżej 1,5 sekundy, a dłuższe wpatrywanie może już być dla nich niekomfortowe). A nieśmiały kot konfrontacji unika. Pozwól mu obejść najpierw „jego” pokój, a potem mieszkanie, obwąchać sprzęty, zajrzeć do miski czy kuwety. Najlepiej mu w tym pierwszym obchodzie nie przeszkadzać. I nie bądź zawiedziony, jeśli zwierzak po takim spacerze wróci do kryjówki na kolejne kilka godzin. Postaw się na jego miejscu – przecież zebrał nowe informacje i teraz musi je przemyśleć. A więc znów: daj mu czas.
  • Obecność – to działanie nawiązujące do procesu ignorowania, którego celem jest pozwolenie kotu na samodzielne dozowanie kontaktu. Twoja obecność w jego strefie powinna być początkowo całkowicie neutralna: po prostu przychodzisz, z książką czy laptopem, siadasz z boku i zajmujesz się swoimi sprawami. Jeśli kot wyjdzie to super, ale już przez sam fakt tego, że może Się obserwować z bezpiecznej odległości jego zasób informacji o Tobie rośnie. A im więcej informacji, tym większa szansa, że w kocie obudzi się ciekawość i przyjdzie sprawdzić kim jesteś 🙂
  • Zapachy – są dla kota o wiele ważniejsze niż dla nas. Wszystko, co nowe, ma nowy zapach, który trzeba poznać. Koty które „oswajają” przestrzeń, często ocierają się pyszczkiem o sprzęty, zostawiając na nich swój ślad feromonowy, który jest rodzajem ich zapachowego podpisu mówiącego: „tu już byłem, to jest moje, a więc jestem w bezpiecznym miejscu”. Metodą przyspieszenia tego procesu jest rozkładanie w domu tzw. „kompresów familiaryzacyjnych”. Wykonuje się je w ten sposób, iż kawałkami czystej gazy wyciera się pyszczek kota po bokach w rejonie warg i kącików ust, nanosząc na nie zapach wydzielany ze znajdujących się w tej okolicy gruczołów. Następnie takie kompresy rozkłada się w pomieszczeniu, roznosząc po nim zapach kota. Dzięki temu zwierzak czuje się w nim pewniej, traktując je jako oznaczone swoim zapachem. Jest tylko jeden warunek – kot musi pozwalać Ci na dotyk bez stresu i zdenerwowania. Jeśli tego nie toleruje nie zmuszaj go do kontaktu w imię wytwarzania takich kompresów.
  • Zabawa – to już element przeznaczony do późniejszej socjalizacji kota z nowym otoczeniem, a przede wszystkim z ludźmi. Przy zabawie kot przestaje się skupiać na tym, co go przeraża, a zaczyna podążać za instynktem (większość kocich zabaw opiera swoje schematy na bazie instynktu łowieckiego). Dzięki zabawie kot uczy się przestrzeni, a po jej zakończeniu jest bardziej zrelaksowany. Optymalne są zabawki nie wymagające początkowo bezpośredniego kontaktu zwierzęcia z człowiekiem, a więc wszelkiego rodzaju wędki, wskaźnik laserowy itp. Dobry efekt dają też często zabawy, podczas których nie patrzymy bezpośredni na zwierzę: np. bawimy się z kotem wędką przewieszoną przez oparcie fotela, na którym siedzimy. Kotu wydaje się, że go nie widzimy, a więc i on nie widzi nas, a bawi się nie z nami, lecz z wędką. Wyrabia się w nim pośrednie skojarzenie, najpierw że wędka to zabawa, a następnie że człowiek to wędka. Na takiej bazie można przejść do budowania skojarzenia człowieka z zabawą, co zwykle daje bardzo dobre efekty końcowe.
  • Smakołyki – przy ich pomocy możesz z czasem, delikatnie nakłonić kota do bardziej bezpośredniego kontaktu. Zasada jest prosta i mówi: „jeśli chcesz smakołyk – podejdź choć o krok”. Początkowo można więc rzucać przysmaki w rejon kociej kryjówki tak, by zwierzak mógł je łapać i zaraz bezpiecznie wracać „do siebie”. Gdy okaże się, że nic mu nie grozi,wówczas może się okazać, że chętniej przyjdzie sprawdzić, czy nie masz więcej takich pyszności. Jeśli tak się stanie nie próbuj od razu go głaskać czy brać na ręce. Pozwól raczej, by kilkanaście razy wziął smakołyk z ręki lub Twojego bliskiego otoczenia bez żadnych dalszych konsekwencji, a dopiero po tym czasie wyciągnij rękę obserwując reakcję. Jeśli zwierzak będzie gotów – sam się o Ciebie otrze, pozwalając na bliższy kontakt. Przez cały ten czas będzie miał jednak poczucie kontroli sytuacji, co pomaga w budowaniu jego poczucia bezpieczeństwa. Przytulanie czy głaskanie na siłę nie da pożądanych skutków, gdyż kot wyrobi sobie negatywne skojarzenia z faktem przebywania z ludzkich objęciach. Lepiej stosować metodę małych kroczków, niż jednym zdecydowanym ruchem przekreślić długotrwałą pracę.
  • Feromony – syntetyczne analogi kocich feromonów policzkowych frakcji F3, umieszczane w kontakcie, w którym przebywa kot, to sposób na poprawę jego samopoczucia, podniesienie poziomu bezpieczeństwa i wyciszenie lęku. Feromony działają na kota uspokajająco i łagodzą reakcje, ale bez elementu ospałości czy otępienia, a pod ich wpływem zwierzęciu łatwiej jest zaakceptować zmiany. Jest to więc bardzo dobra, bo nieinwazyjna metoda pomocy przy aklimatyzacji, choć niestety nie wszystkie koty odpowiadają na feromonową stymulację. Należy też pamiętać, że stosowanie feromonów syntetycznych da najlepszy efekt, jeśli będziesz ich używać równolegle z wdrażaniem opisanych powyżej punktów. Feromony są bowiem rodzajem wspomagacza przy pracy behawioralnej, ale owej pracy nie zastąpią.
  • Klatka kenelowa – zdarza się, że w pracy z niektórymi kotami nieśmiałymi klatka jest prawdziwym zbawieniem. Dzięki jej obecności można stworzyć kotu niewielki, bezpieczny azyl, w którym może swobodnie korzystać ze wszystkich potrzebnych zasobów. Jeśli jednak nie masz doświadczenia w tym modelem pracy, przed wprowadzeniem klatki skonsultuj się z doświadczonym behawiorystą, który wyjaśni Ci na czym dokładnie to polega, by zamiast azylu nie stworzyć przypadkiem więzienia.

Ile to trwa?

Podstawowy okres socjalizacji kota w nowym miejscu trwa, w zależności od zwierzaka, od 4 do 8 tygodni, a u kotów delikatnych lub ze złymi doświadczeniami może się znacznie wydłużać oraz wymagać zastosowania dodatkowych środków. Jeśli zwierzak po miesiącu w nowym domu nadal jest silnie zestresowany, a w jego zachowaniu nie widać żadnej poprawy, warto skontaktować się z poprzednim opiekunem kota, lekarzem weterynarii lub kocim behawiorystą. Zwierzak może bowiem wymagać dodatkowej terapii, w tym również farmakologicznej, o czym powinien zadecydować lekarz w porozumieniu z terapeutą.

Gdy masz już w domu zwierzęta, a nowy kot ma być dołączony do grupy, całość pracy może ulec dodatkowemu rozciągnięciu w czasie. Pamiętaj wówczas o zasadach socjalizacji z izolacją, a kolejne kroki dopasowuj do kondycji psychicznej nowego domownika. I pamiętaj – nic na siłę.

Bywa też jednak tak, że pod wpływem obecności innych, oswojonych kotów, socjalizacja kota nieśmiałego przebiega szybciej. Dzieje się tak dzięki temu, że koty uczą się zachowań społecznych także przez obserwację, a obserwacja innych, zsocjalizowanych z człowiekiem zwierząt utwierdza je w tym, że kontakt z ludzkim Opiekunem nie niesie ze sobą zagrożenia.

Maruda i Bunia – czyli stopniowa socjalizacja przez bliskość i obserwację. Zdjęcie z listopada 2010.

Kot, który nagle znajdzie się w nowym miejscu, może w pierwszym momencie wydawać się agresywny – potrafi warczeć, syczeć, „bić” łapami powietrze przy próbie kontaktu. Należy jednak pamiętać, że takie zachowania to najczęściej agresja defensywna, efekt lęku i dyskomfortu, jakie wywołuje w zwierzęciu nowa sytuacja, a to, co widzimy to jedynie manifestacja bardzo złego samopoczucia. Większość tych reakcji słabnie wraz ze wzrastającym poczuciem bezpieczeństwa, dążąc do całkowitego zaniku.

Maruda na kolanach swojej nowej Pani – już po adopcji. Zdjęcie z kwietnia 2011.

NAJWAŻNIEJSZA JEST PAMIĘĆ O ZASADZIE „DAJ KOTU CZAS”.
JEJ PRZESTRZEGANIE JEST KLUCZEM DO SUKCESU!

Proces aklimatyzacji nieśmiałego kota nigdy nie jest łatwy. Ale, gdy już się zakończy, daje nieporównywalną z niczym radość i satysfakcję. A więc powodzenia!

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o