fbpx

Kot, który ma nie być kotem

Gdy koci Opiekunowie zwracają się do mnie z problemami, spektrum pytań potrafi być bardzo szerokie. Od standardowych kłopotów z brudzeniem w  domu, przez komunikację, zachowania społeczne aż po zdrowe żywienie i pielęgnację. Jest jednak pewna seria pytań szczególnych. O to jak sprawić, by kot… przestał być kotem. 

Zachowania gatunkowe i co z nich wynika

Zanim zdecydujemy się na wzięcie kota pod swój dach wypadałby co nieco poczytać o jego specyfice. Dla mnie to oczywiste, że gdy chcę nagle poświęcić swój wolny czas obserwacji patyczaków nie zaczynam od tego, że biegnę do sklepu, kupuję 4 sztuki, a potem trzymam je przez pierwszy tydzień w słoiku po ogórkach, bo nie pomyślałam co dalej. Nie przeszukuję więc gorączkowo internetowych grup i forów pytając „co jedzą patyczaki? gdzie je trzymać? jaką muszą mieć temperaturę? jaką wielkość akwarium?”, tylko przygotowuję się do tematu wcześniej. Czytam o ich gatunkowych potrzebach i wymaganiach, dowiaduję się jak się nimi opiekować, jak żywić, jak dbać, a także… jak wygląda ich aktywność. I choć może patyczaki to akurat przykład zwierzęcia mało „inwazyjnego” pod kątem aktywnościowym, to już taki jeż pigmejski mógłby coponiektórych zdziwić.

Jeż jest zwierzęciem nocnym, a przy tym dość głośnym. Powoduje to, że nasz sen może być regularnie zaburzany w porze, która dla niego jest przeznaczona na zwykłe załatwianie codziennych (albo raczej conocnych) spraw.  Czy po kupnie jeża mam więc prawo mieć do niego pretensje, że tłucze się w nocy? NIE! Mam prawo mieć te pretensje do siebie, bo sobie tego nie sprawdziłam, nie doczytałam, nie zapytałam hodowcy. Posiadanie w domu jeża, patyczaków, agamy kolczastej czy wielu innych gatunków zwierząt zaliczanych do grona „egzotycznych” zazwyczaj jest jednak (na szczęście dla nich!) poprzedzone jakimkolwiek przygotowaniem. Koty bardzo często nie mają tego szczęścia 🙁

Życie z kotem

Koty są bardziej powszechne niż jeże czy patyczaki. Gdyby się nad tym dobrze zastanowić to przypuszczam, że każdy z nas zna kogoś, kto ma (lub miał) w domu kota. A jeśli nie, to już na pewno znacie kogoś, kto zna kogoś, kto tego kota ma 🙂 Może więc, zanim na owego kota się zdecydujecie, warto z tym kimś porozmawiać? Zapytać: jak to się w zasadzie z tym kotem żyje? Jeśli takiej osoby nie ma wśród znajomych są jeszcze inne rozwiązania: wolontariusze kocich fundacji, ludzie pracujący w schroniskach, no i oczywiście behawioryści, którzy chętne przybliżają przyszłemu Opiekunowi jak to z tymi kotami jest.

Ja w takich przypadkach zawsze staram się być uczciwa – tak, mówię, że życie z kotem jest wspaniałym doświadczeniem. DLA MNIE! Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że rozumiem kocie potrzeby, wiem skąd się biorą, umiem je uszanować i zaakceptować i to mi odpowiada. Ale to nie znaczy, że to samo będzie odpowiadać Tobie. Dlatego, zanim podejmiesz decyzję o kocie – przeanalizuj dobrze, czy na pewno chcesz mieć przy sobie takie zwierzę przez kolejnych 20 lat…

Pytania w stylu „Czy on musi drapać?”, „Co zrobić, by nie łaził po stole?”, „Jak sprawić, by przesypiał noc?” lub „Jak mu wytłumaczyć, żeby na nas nie skakał?” są więc równie uzasadnione, jak wymaganie od jeża, by był cicho w nocy. Zadawanie takich pytań samo w sobie nie jest złe – w końcu każdy ma prawo czegoś nie wiedzieć i starać się swoją wiedzę poszerzać. Złe jest nieakceptowanie odpowiedzi, która brzmi: to jest kot ze swoimi kocimi cechami. A te, jako gatunkowo prawidłowe, mogą być ukierunkowane, ale nie mogę zostać wyeliminowane. Niestety nie wszyscy to rozumieją…

Kot – drapieżnik, łowca, eksplorator

Kot to drapieżnik, łowca i eksplorator. Jego rytm życia również w dużej mierze jest związany z nocą – wtedy właśnie aktywne są jego ofiary. I nie ważne, że kot ma w domu pełną miskę – jego wewnętrzny zegar podpowiada mu, że właśnie w porach polowania warto zaczynać zabawę. Latem wstaje o 4.00-5.00 nad ranem i nie rozumie czemu Ty chcesz spać. Przecież to świetna pora na aktywność. Tak, możesz lekko go „oszukać”, wybawiając intensywnie wieczorem (bo przecież między 21.00 a 23.00 jest jego druga fala aktywności), ale nie u wszystkich zwierzaków to działa. Młode koty regenerują się błyskawicznie, więc po 4-5 godzinach snu zwierzak jest już wypoczęty i chętny do działania. A Ty chcesz spać… U starszych kotów ten rytm dobowy potrafi bardziej przystosować się do naszego trybu spania – jest to jednak ich wybór, a nie zasada. Są bowiem osobniki, które przez większość życia będą urządzać galopady po domu w środku nocy. Nic z tym nie zrobisz – musisz pokochać.

Tak, kot poluje. W domu również będzie polował. Jeśli nie dasz mu ku temu zorganizowanych i przemyślanych okazji – wynajdzie je sobie sam. Będzie polował na Twoje dłonie i stopy (bo się ruszają) – także przez sen (bo się ruszają pod kołdrą, więc są jeszcze fajniejsze!). Będzie kradł Ci małe przedmioty i się nimi bawił (niebezpieczne są zwłaszcza gumki, sznurki i inne rzeczy, które zwierzak może łatwo zjeść). Będzie Ci być może wynosił długopisy, wyciągał bieliznę z szuflady i rozrzucał po domu, uciekał z ociekająca wodą gąbką do mycia naczyń, będzie Ci obgryzał sznurówki i podkradał szynkę z kanapki. Bo kot polować MUSI! Dlatego Ty również MUSISZ mu na to pozwolić – w mądry i odpowiedzialny sposób. I nie, wypuszczanie go bez kontroli na zewnątrz „żeby się wybiegał” nie jest rozwiązaniem!

Tak, kot eksploruje. To oznacza że wspina się, skacze, zagląda, sprawdza, wsadza nos i łapy w różne miejsca. Wchodzi na stoły i blaty, zwiedza półki, bardziej aktywny osobnik spróbuje być może wskoczyć na karnisz, albo suszarkę z praniem. I to nadal jest normalne. Bo to kocia, gatunkowa potrzeba. W moim domu koty mają w tym celu powieszone półki, udostępnione przestrzenie, wolny blat w kuchni do biegania i swoje poduszki na oknach (na których leżą lub nie – w zależności od humoru). A w mojej herbacie pływa dzienna dawka „kociwłosa”, który od czasu do czasu sfrunie z tych wykorzystywanych przez zwierzaki półek.

Czy jesteś na to wszystko gotów/gotowa? Bo to rzeczy, z którymi się nie walczy. To rzeczy, które się akceptuje. Kot miauczy i drapie (potrzeba komunikacji – także z Tobą), galopuje przez dom w środku nocy (potrzeba ruchu), kopie w kuwecie (potrzeba chowania odchodów przed drapieżnikami) lub zupełnie nie zasypuje odchodów (potrzeba zaznaczenia swojego terenu). I to wszystko jest wpisane w jego naturę.

Ale mój kot był znaleziony, a nie zaplanowany – i co teraz?

Owszem, bywa tak, że kota nie planujesz, że po prostu zostanie przygarnięty, stanie na Twojej drodze, a Ty się zlitujesz i weźmiesz go do domu. Ale po tygodniu, miesiącu czy dwóch okazuje się, że zwierzak robi te wszystkie rzeczy, o których napisałam wyżej (albo tyko część z nich), a dla Ciebie jest to uciążliwe i taki układ Ci nie odpowiada. Co więc wtedy? Nic prostszego – zamiast zabraniać kotu bycia kotem, poszukaj mu kogoś, kto pokocha go z całym repertuarem jego kocich zachowań. Adopcja to naprawdę dobre rozwiązanie – zwłaszcza gdy jest przeprowadzana świadomie i z zachowaniem odpowiednich standardów.  Nie każdy jest kociarzem i nie każdy nim być musi. Ale każdy kot musi być kotem.

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

19 odpowiedzi na “Kot, który ma nie być kotem”

  1. No właśnie. W momencie w którym ja, typowa psiara, wzielam do domu kocura (bo bedzie z nim łatwiej, bo nie trzeba wychodzić na”siku”), przekonalam się jaka to kolosalna różnica. Na początku chciałam go wychować. I nauczyć psich zachowań. Teraz wiem, że to on wychował mnie😃 Nie zawsze się rozumiemy. Czasem na siebie fuczymy, jednak częściej mruczymy. Kociwłos we wszystkim mi nie przeszkadza (psi czy koci, wszystko jedno). Myślę o kocim towarzyszu dla mojego pręgusa. A kiedy ktoś pyta „Czy on tak musi???”, prychamy na to razem.

  2. Koty nas budzą reguralnie między 3.00-4.00 nas ranem. Dziś mój mąż powiedział, że nie wytrzyma już tego. A ja mu odpowiedziałam, że z nim nie wytrzymam szybciej. Dziwne, że mniej mi przeszkadza szaleństwo polowań po całym domu niż marudzenie i próby zaśnięcia męża. 😉🤭

  3. wspaniały, mądry tekst-lektura obowiązkowa kazdego własciciela kota in spe. czy mogę udostepnic linka do tego artykułu na stronie swojej hodowli? pozdrawiam
    #KociBastion

  4. Z doświadczenia wiem, że nasze poddenerwowanie skutkuje jeszcze bardziej uciążliwym dla nas zachowaniem kota. Gdy moja kotka w nocy mnie budzi, nie gonię jej po całym domu. Wolam za to cicho zeby się przyszła poprzytulac. A że jest łasuchem przytulania, to zazwyczaj za parę minut śpi obok mnie i mruczy. I tak powtarzamy czynność kilka razy w nocy😂 Ale to prawda nie każdy musi mieć cierpliwość i kochać koty. Mój mąż dopiero się tego uczy 😂

  5. Prawda jest też taka, że każdy kot jest inny. Podobnie jak każdy człowiek jest inny. Moja kocica np. nie skacze po meblach, nie urządza dzikich galopów w środku nocy, nie drapie mebli. Poprostu kot jak nie kot. Ideał. Ale to co jest napisane w artykule to szczera prawda. Takie jest zachowanie kota i trzeba być na to przygotowanym.

  6. Ja przez 15 lat miałam w domu kota – on kochał moja mamę a siostrze wywalał rzeczy z szafek. W międzyczasie wyjechałam z domu na 7 lat i po powrocie (krótka choroba i śmierć mamy) pochowałam także kota. Kilka lat później wzięłam kolejnego kota, który przez 4 lata był moim najlepszym kumplem, ale niestety choroba mi go zabrała. I dopiero wtedy!! zorientowałam się, że koty to stworzenia niesamowicie skomplikowne i wrażliwe. Że nie są złośliwe gdy sikaja po domu, że ich dziwne zachowania to próba komunikowania z nami – a my często jesteśmy tego nieświadomi. Nie potrafimy ich odgadnąć. Obecnie mam 2 koty, roczniaki, co noc huragan w domu a rano muszę układać wszystko na miejscu, jeden je suchą karmę, drugi tylko mokrą, jeden lubi mięcho a drugi tylko ser i jogurt. Pokochałm je, z wszelkimi wadami i zaletami, uczę sie ich codziennie. Mój mąż narzeka, że biegaja po nim w nocy ale cóż, taki kot, chciałeś – masz, Bo to on! mężczyzna, który chciał mieć rottweilera adoptował i pokochał 2 koty!!
    A ja z kolei, chciałabym mieć psa – mimo że trzeba z nim wychodzić jest łatwiejszy do ogarnięcia np w lecie, gdy chce się wyjechać a tu oczęta kocie patrzą i mówią – zostajesz jako i my zostajemy!! (kot który tęskni choruje ,,, )
    ehhhh……

    1. Bardzo się cieszę, że udaje Wam się powoli dogadywać 🙂 Niemniej dla dobra kociaków polecam poczytać więcej o ich diecie. Ani sucha karma, ani tym bardziej produkty mleczne to nie są dobre rzeczy z punktu widzenia ich zdrowia oraz specyfiki organizmu. O mleku jest artykuł tutaj (dział „Żywienie”), a w sprawie suchej karmy zapraszam an facebookową grupę „o kotach – merytorycznie”. Pozdrawiam.

      1. jestem zapisana do tej grupy o kotach na fb. czerpię z niej dużo wiedzy na temat kociaków. Co do karmy syuchej wiem, że nie jest ona polecana, ale on je mokrą a suchą traktuje jako przekąskę, jako że mięsa się nie tyka. Co jakiś czas staram się odstawić dziada od suchej ale tak mnie zmiauczy że ulegam. Z kolei drugi nie tknie suchej. Nabiał – podjadają ode mnie twarożek albo naturalny jogurt – co jakiś czas bo ja też nie jadam często.

          1. To nie jest prawda. Bardzo prosze by opierala sie Pani na badaniach naukowych i je przedstawila. Kot powinien jesc mokra i sucha karme. Teraz np wyjezdzam i co? Jak do kota bedzie ktos przychodzil raz dziennie to ma jesc raz dziennie? Mokra karma sie psuje, szczegolnie jak jest upal.

          2. Po pierwsze – zarzucanie mi kłamstwa grozi pozwem cywilnym, bo narusza moje dobre imię i wiarygodność jako dyplomowanego specjalisty. Po drugie – wyniki badań są w mojej najnowsze książce i można sobie poczytać. Po trzecie – są automaty do karmienia ustawiane na godziny – sześciokomorowe z wkładami chłodzącymi. 6 posiłków na dobę już raczej kotu wystarczy. Tak, że cytując stare powiedzenie mojej babci: „Kto chce, szuka sposobu, kto nie chce – szuka powodu”.

  7. Mój kot ostatnio zaczął miauczeć pod drzwiami wyjściowymi. Za nimi jest korytarz (mieszkam w bloku). Latem mieszkamy w domku jednorodzinnym także ma okazje wychodzić i robić co jej się podoba. Wiem że potrzebuje wychodzić na zewnątrz, niestety nie zawsze jestem w stanie jej to zapewnić (nie tu w bloku). Kotkę przygarnęłam 4 lata temu, mieściła się w dłoni, porzucona przez matkę (lub jej matka miała wypadek, bo nigdy nie wróciła po nią).
    Oczywiście bawię się z nią po godzince kilka razy dziennie, niestety czasem ma więcej sił niż ja.
    To miauczenie nieustanne i nasilające się od jakiegoś czasu ( kiedyś wystarczyło ją zawołać albo powiedzieć „psik”) jest uciążliwe i męczące.Nie wiem co mogłabym zrobić żeby nam obu ułatwić życie.

  8. Koty zaczynają hasac o 3 nas ranem ? Znalazlam sposób! Zaczynam pracę o 3 nad ranem 😀 znajomi wiedza, że kociaki są częścią rodziny – jak komuś nie pasuje sierść w herbacie lub na kanapie ? Niech nie przychodzi lub nie pije u mnie herbaty 😀 kociaki są domownikami a goście? Cóż, gośćmi 🙂 czymże są te wszystkie blizny po pazurkach w porównaniu do kociej puchatej miłości? Nie wyobrażam sobie nawet jednego dnia bez moich puchatkow. Mimo że czasami niezłe z nich diabelki (mając 3 w domu czasem robi się delikatny rozgardiasz) to moja miłość do nich jest bezwarunkowa. A one dają mi najpiękniejsze co mogą dac. Kocią miłość i cudne wspomnienia :3

  9. Moim zdaniem koty da się nauczyć podstawowych zasad- to tylko kwestia cierpliwości, powtarzalności, spójności komunikacji domowników i prostego jezyka. Moje zwierzaki reagują na to co sie do nich mówi – wychodzą na komendę z pomieszczenia, przybiegają na wezwanie, nie psocą (wywalanie ziemi z doniczek, drapanie łózek czy mebli), a jak już coś chcą zbroić to jedno slowo „przestań” wypowiedziane zdecydowanym (ale nie histerycznym) tonem działa.Za kazdym razem kiedy kot dostosowuje sie do mnie, a widze po jezyku ciała lub odgłosach ze nie jest mu to do końca w smak, nagradzam – słowem, głaskaniem czy przysmakiem. W moim obecnym stadku (2 kocice 8 i 11 lat) działa to idealnie, w poprzednim (kocica, kocur) – niezawsze idealnie, ale byla to wina człowieka, który sam nie trzymał się podstawowych zasad (powiedzmy ze moja mama wiedziała lepiej, a potem dziwiła się czemu pióra z poduch lecą). W kazdym razie w następstwie pewnej praktyki w domu mogę wyróznić strefy szaleństwa, gdzie koty mogą hasać do woli, plus reed zony np. stół jadalny i blat kuchenny gdzie nie wchodzą (ale po szafkach kuchennych śmigają). Jak to się stało – po prostu jak starsza kotka była mała była wypraszana z nieporządanych miejsc. Podobnie młodsza, choc w jej przypadku odnotowałam, że było to prostsze, bo zaczeła naśladować reakcje/zachowania starszej.

Możliwość komentowania została wyłączona.