Kocięta a problemy kuwetowe

To, czego statystyczny opiekun kota boi się najbardziej, to problem załatwiania czynności fizjologicznych zwierzaka poza kuwetą. Jest to całkowicie zrozumiałe – cenimy sobie komfort i czystość, a sprzątanie odchodów z podłogi czy mebli nie jest niczym przyjemnym. U kotów dorosłych pozakuwetowe zachowania łączą się najczęściej z problemami zdrowotnymi, a w drugiej kolejności ze stresem. U kociąt kwestia ta wygląda nieco inaczej. 

Okres pierwotnej socjalizacji

Tak jak w wielu innych kwestiach, tak również w zagadnieniu kuwetowym okres pierwotnej socjalizacji ma kluczowe znaczenie. Jest to pierwszych 12 tygodni życia kociaka, podczas których poznaje on wszystkie najważniejsze zasady rządzące kocim życiem. W tym okresie nad edukacją maluchów powinna czuwać matka, która m.in. uczy swoje dzieci prawidłowego postępowania z odchodami. Jeśli kociak zostanie osierocony lub z innych przyczyn jego kontakt z matką zostanie przerwany i nagle zostanie sam, mogą zacząć się przysłowiowe „schody”.

Zaraz po urodzeniu o higienę kociąt w całości dba ich mama. Jest to powiązane z niesamodzielnością perystaltyczną ich jelit – po każdym posiłku kotka starannie wylizuje brzuszek każdego kociaka, stymulując w ten sposób przesuwanie się treści pokarmowej przez jelita. Jednocześnie masuje językiem okolice zwieraczy maluchów, co powoduje u nich odruch oddawania moczu i kału. W początkowym okresie matka wszystkie odchody zjada, aby ich zapach nie gromadził się w gnieździe i nie przyciągał w ten sposób drapieżników, zagrażających potomstwu, kiedy kocica jest na polowaniu. Gdy malce zaczynają wydostawać się z gniazda i poznawać świat (czyli ok. 3 tygodnia życia) zaczyna się nauka „kuwetowania”.

W naturze koty mają swoje terytorium podzielone na strefy. Jeśli mówimy o odchodach w znaczeniu produktów ubocznych przemiany materii, a nie w sensie wykorzystania ich w komunikacji, to do ich pozostawiania również jest wyznaczone jakieś miejsce (lub, częściej, kilka takich miejsc). Matka najpierw pokazuje kociętom, że odchody należy zakopywać – zresztą wiele z nich ma to wdrukowanych od początku i tu nauka następuje bardzo szybko. Drugim krokiem jest podążanie do odpowiedniej strefy – znów, by nie ryzykować pozostawiania nadmiernej ilości rozsianych po okolicy elementów zapachowych. O ile pierwsza czynności jest w zasadzie odruchowa, o tyle w drugiej kwestii możemy natrafić na problemy.

Nauka w warunkach domowych

Kocięta przede wszystkim uczą się przez obserwację. Kiedy przebywają w domu z mamą, od razu podłapują jej zachowania w postaci korzystania z kuwety i same zaczynają je kopiować. Sprawa jest więc mocno ułatwiona (szczególnie, jeśli na dodatek maluchy przebywają częściowo w dużej klatkce kennelowej, która pełni jednocześnie formę bezpiecznego azylu, kojca do zabaw i zewnętrznego ograniczenia dostępnej przestrzeni). Zwykle kociaki w wieku 10 tygodni nie prezentują już żadnych kuwetowych wpadek i pięknie zachowują czystość. Wciąż jednak mają jeszcze 2 tygodnie pod okiem mamy, w których utrwalają zdobyte wcześniej umiejętności. Jeśli jednak mamy zabraknie, może być gorzej.

Problem jest mniejszy, jeśli w domu mieszka już jakiś starszy kot. Wówczas kociak automatycznie zaczyna podglądać i kopiować jego zachowania. Nie jest to tak idealne jak obserwacja matki, która często przy dzieciach jest cały czas, jednak zdaje całkiem nieźle egzamin. Tak działo się to w moim domu, gdy zajmowałam się osieroconymi kociętami w ramach pracy fundacyjnej. Moje dorosłe zwierzaki były „wzorami do naśladowania” a maluchy często, choć miały niewielkie kuwety dostosowane do swoich rozmiarów, z wysiłkiem i zaangażowaniem wspinały się do tych dużych, bo przecież tam poszła kocia ciocia czy koci wujek. Co jednak, gdy starszego kolegi nie ma? Lub gdy w otoczeniu jest tylko brat bądź siostra naszego malucha – w tym samym wieku i z tak samo marnymi umiejętnościami? Wtedy może dochodzić za zaburzeń w schemacie korzystania z kuwety.

Czego się spodziewać i jak działać?

Oto kilka kocięcych zachowań nieprawidłowych, najczęściej zgłaszanych przez Opiekunów. Przy każdym punkcie postaram się od razu podać moim zdaniem najskuteczniejsze rozwiązanie – pamiętajcie jednak, że każdy kot jest inny i czasami trzeba trochę bardziej się nakombinować by pomóc maluchowi w powrocie do prawidłowych schematów.

  • urynacja na miękkie powierzchnie (łóżko, koce, kanapy) – to zachowanie, które wynika z czegoś, co nazywam „powinowactwem do miękkiego podłoża”. Kociaki mają zakodowane, że urynować należy w pierwszej kolejności na miękkie i wsiąkliwe powierzchnie. Znajdują więc sobie w swoim otoczeniu coś, co spełnia tę definicję (np. nasze łóżka, pościel czy dywanik w łazience) i zadowolone sikają. Łapki suche, mocz schowany, nawet zakopać czasem się uda.
    Co robić? W pierwszej kolejności trzeba bezwzględnie odizolować malucha od tych powierzchni, które wywołują w nim taką reakcję (schować dywanik, zamknąć sypialnię, obłożyć kanapę grubą i odporną na pazurki folią). Następnie trzeba zadbać o to, by ograniczyć mu przestrzeń, jednocześnie zapewniając stały dostęp do czystej kuwety z miękkim i przyjaznym podłożem (o tym dalej). Taka ścisła izolacja od miękkich podłoży innych niż żwirek powinna trwać ok. 2-3 tygodni. W tym czasie trzeba też przestrzegać rygoru wysadzania malucha do kuwety o określonych porach. W takiej pracy mocno pomaga klatka kennelowa, o czym napiszę nieco niżej.
  • urynacja / defekacja z losowych miejscach w domu – jeśli kociaki mają zbyt dużą przestrzeń do dyspozycji zdarza im się, że zwyczajnie zapominają wybrać się ze swoją potrzebą do wyznaczonej do tego kuwety.
    Co robić? W takiej sytuacji oczywiście można czasowo zwiększyć ilość kuwet (np. ustawiając po jednej w każdym pomieszczeniu), ja jednak preferuję prostszą opcję, jaką jest ograniczenie przestrzeni. Można spokojnie przeznaczyć na potrzeby kociaka jedno bądź dwa pomieszczenia, w których spędza się z nim czas w ramach socjalizacji, a do reszty domu albo można puszczać go wyłącznie pod kontrolą, albo też zaczekać aż skutecznie opanuje wracanie do kuwety i dopiero wtedy pokazać mu resztę kocich włości.
  • urynacja na posłanie – pojawia się gdy kociaki nie rozumieją jeszcze klasycznego podziału terytorium na strefy. Ta umiejętność, a raczej potrzeba,  wykształca się z czasem, natomiast dla małych kociąt nie jest to jeszcze kwestia kluczowa.
    Co robić? Niestety bywa tak, że, aby pozbyć się tego nawyku, trzeba czasowo zabrać maluchowi posłanie (naprawdę w naturze kot nie śpi na miękkich poduszkach, więc nic mu nie będzie). Czasem dobrym rozwiązaniem okazuje się też zamiana posłania leżącego na ziemi na podwieszany hamak (czy to rozwieszany w klatce, czy też np. na kaloryferze lub między nogami krzesła). W takim wiszącym, niestabilnym posłaniu urynacja jest utrudniona i kociak często z niej rezygnuje.
  • niechęć do zakopywania odchodów – tutaj najczęściej chodzi o rodzaj podłoża. Jeśli jest to podłoże grube, które kłuje w łapki, jest nieprzyjazne dla malucha lub składa się z dużych pojedynczych elementów (jak np. pelet dla gryzoni), to faktycznie kociak może nie chcieć spędzać w kuwecie więcej czasu, niż to bezwzględnie konieczne.
    Co robić? Przede wszystkim wybrać podłoże odpowiednie dla malucha. Zdecydowanie najlepiej sprawdza się drobny żwirek bentonitowy – zbrylający i bezapachowy. Jest on przyjazny dla kocich łapek, miękki i chłonny. Minusem jest brak możliwości spuszczania go w toalecie, jednak większość kociaków od razu kojarzy go z podłożem właściwym do pozostawiania w nim odchodów, a to z kolei duży plus. Jego odpowiednikiem dobrym do spuszczania w toalecie jest drobny żwirek silikonowy, jest on jednak trudniej dostępny i zdecydowanie droższy.

    Kali i duża otwarta kuweta z drobnym bentonitem – tuż po użyciu.
  • zjadanie żwirku – to się niestety zdarza i potraf być groźne: uporczywe zjadanie podłoża mineralnego może wywołać zatwardzenie, zjedzenie podłoża roślinnego często prowokuje wymioty, natomiast silikon przy próbie zjedzenia przykleja się do błon śluzowych i potrafi je boleśnie poranić.
    Co robić? W pierwszej kolejności upewnić się, że maluchowi nie brakuje niczego pod kątem zdrowotnym (próby zjadania żwirku, zwłaszcza bentonitowego, bywają efektem niedoborów w jonogramie). Jeśli zdrowotnie i dietetycznie wszystko jest w porządku, wówczas można wypróbować inny rodzaj żwirku, nie ma jednak pewności, że maluch na pewno go zaakceptuje. Czasami natomiast wystarczy… przypilnować i przeczekać. Bywa, że kociak jest w takim wieku, że potrzebuje wszystkiego spróbować – podłoża z kuwety również. Jeśli zakrztusi się, zaślini i wypluje podłoże, jest szansa, że więcej tego nie zrobi. Dlatego nie panikowałabym po jednokrotnym incydencie, a kroki radziłabym podejmować jeśli faktycznie sytuacja się powtórzy.
    UWAGA! W przypadku prób zjadania żwirku silikonowego nie wolno odrywać granulek od dziąseł, policzków czy języka na sucho! Koniecznie trzeba to miejsce zwilżyć niewielką ilością wody i dopiero wtedy bezpiecznie usunąć żwirek, by nie pokaleczyć kociaka.
  • zabawy w kuwecie – to coś, co często o wiele bardziej przeszkadza Opiekunom niż kotom. Bywa też, że, zaraz po przyniesieniu do domu, kociak śpi w kuwecie. Robi tak, ponieważ tam czuje się bezpieczniej. Z kolei zabawy w kuwecie to nic innego jak odpowiednik naszej, ludzkiej piaskownicy. U malucha samo w sobie nie jest groźne i zazwyczaj nie prowadzi do braku wykorzystywana kuwety jako strefy pozostawiania odchodów.
    Co robić? Niestety tu faktycznie jest tylko jedna podstawowa rada: przeczekać. Można też oczywiście zaproponować maluchowi inne, ciekawsze zabawy, jednak najczęściej po jakimś czasie kociak sam traci zainteresowanie tą rozrywką. Ot, taki etap w życiu, który musi przeminąć – jak wymiana zębów.

    Kocia mama z maluchami w kuwecie – pierwsza doba w domu tymczasowym.

Praca z klatką kennelową

To zdecydowanie mój ulubiony sposób pracy z maluchami. Polega on na tym, że w dużej klatce z plastikową podłogą (najlepiej o wymiarach ok. 110×70 cm) umieszcza się wszystkie potrzebne zasoby, w tym dostosowaną do możliwości kociaka kuwetę (najlepiej dość niską, otwartą, wypełnioną przyjaznym podłożem). W klatce kociak je i śpi, a pod nadzorem jest z niej wypuszczany na okres zabawy. Bardzo ważne jest, by przebywał w zamknięciu przez ok. 30 minut po posiłku, bo wtedy większość kociaków wydala mocz i kał. Gdy malec jest w klatce, ze wszystkich dostępnych tam miejsc powinien wybrać właśnie kuwetę, tym samym utrwalając sobie właściwe zachowanie, oraz wyrabiając tzw. preferencję podłoża – w ten sposób przyzwyczaja się do tego gdzie należy pozostawiać odchody.

Dwa osierocone kociaki z problemem kuwetowym umieszczone w klatce kennelowej podczas posiłku.

Z czasem, gdy kociak poprawnie korzysta z kuwety można otwierać mu klatkę na dłuższy czas, pilnując, czy wraca do niej w celach toaletowych. Jeśli tak się dzieje można wystawić miski poza klatkę, pozostawiając jednak w środku kuwetę na kolejnych kilka dni. Jeżeli malec dalej bezbłędnie do niej trafia – można wystawić ją przed klatkę. Jeśli i to nie sprawia kociakowi problemu – klatkę można złożyć, a z kuwetą powoli migrować w jej docelowe miejsce (nie przestawiać gwałtownie, bo to może zniweczyć całą pracę!).

Wiele kociaków, w pierwszej chwili po zamknięciu, buntuje się miauczy i skacze po prętach. Prawda jest jednak taka, że jeśli przetrzymamy pierwszy bunt, to maluch bardzo szybko docenia klatkowe wygodny. Poza tym przecież nie siedzi w zamknięciu cały czas – ograniczenie jego swobody jest szczególnie istotne w nocy oraz wtedy, gdy nikogo nie ma w domu i nie da się kociaka pilnować. Jednak w czasie gdy domownicy mogą poświęcać czas maluchowi podlega on normalnym zabiegom socjalizacyjnym i społecznym. Zaręczam, że często 3-4 tygodnie takiego treningu potrafią zdziałać więcej, niż wielokrotne bieganie za kotem i próby nakłonienia go innymi metodami by zmienił swoje zachowanie. Dobrze poprowadzony trening z wykorzystaniem kennelu jest bezpieczny i często bardzo skuteczny, nie ma się więc czego bać.

Co jeśli praca nie przynosi efektów?

Zawsze pozostaje jeszcze podłoże zdrowotne, o którym wspomniałam na początku. U całkiem małych kociaków jest to dość rzadkie, jednak zawsze warto wykluczyć infekcję dróg moczowych lub inne problemy takie jak np. zakażenie pasożytami wewnętrznymi, które potrafi objawiać się na różne sposoby, w tym właśnie pozakuwetową urynacją czy defekacją.  Dlatego też, jeśli praca środowiskowa nie działa, należy przeprowadzić pełną diagnostykę.

Nie bagatelizuj problemu!

Jeśli chodzi o pozakuwetowe zachowania kociaków, to najgorsza rzecz, jaką można zrobić, to wyjść z założenia, że „jest jeszcze mały, to mu przejdzie i w końcu się nauczy”. Otóż tak – nauczy się, że posikiwanie po domu, robienie sobie kuwety z łóżka i pozostawianie odchodów na wycieraczce jest OK! Właśnie taką wiedzę maluch utrwali sobie w pierwszych miesiącach życia, jeśli jego zachowanie nie będzie prawidłowo korygowane. Dlatego też z podejmowaniem działań naprawczych nie wolno zwlekać! Przypominam, że najlepsze efekty w pracy korygującej pozakuwetowe zachowania uzyskuje się zaczynając pracę w miesiąc od wystąpienia problemu. W przypadku kociąt ten okres warto skrócić jeszcze bardziej – najlepiej nie przekraczając tygodnia. W tym aspekcie zdecydowanie lepiej dmuchać na zimne, niż potem płakać nad rozlanym… moczem.

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

5
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
KasiaMałgorzata Biegańska-HendrykAgata Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agata
Gość
Agata

Bardzo pomocne rady i przemyślane rozwiązania, szczerze mówiąc zawsze obawiałam się metod związanych z klatką, a teraz widzę, że to nic strasznego 🙂

Kasia
Gość
Kasia

Bardzo pomocny artykuł. Tylko co zrobić kiedy kociak jest niewidomy/mocno niedowidzący?