Zabawa, polowanie czy agresja?

Czy zdarzyło Ci się kiedyś obserwować swojego kota, lub, jeszcze lepiej, koty i zadawać sobie pytanie „co tu się właściwie dzieje?”. Czy jesteś pewien/pewna, że właściwie odczytujesz kocie zachowania i reakcje? Czy tam, gdzie widzisz zabawę, nie ma przypadkiem konfliktu, a tam, gdzie wydaje Ci się, że pojawia się agresja nie chodzi przypadkiem o ćwiczenie zdolności łowieckich? To trudny i rozbudowany temat, a ten wpis z pewnością go nie wyczerpie. Chciałabym jednak przynajmniej zarysować w nim pewne istotne dla mnie, jako dla behawiorysty, kwestie. 

Kot i agresja

Zachowania agresywne są wpisane w koci etogram (zbiór podstawowych zachowań charakterystycznych dla kociego gatunku) i nie ma co udawać, że tak nie jest. Najczęściej u kotów środowiskowych obserwujemy agresję terytorialną (gdy jeden osobnik wkroczy na teren drugiego), agresję przy rozrodzie (podczas walki o partnerki, szczególnie wśród kocurów), agresję matczyną (u kotki broniącej miotu przed zagrożeniem) czy też agresję w obronie (np. przed większym drapieżnikiem czy człowiekiem). Poza tym u kotów obserwujemy też wiele innych rodzajów agresji: przeniesioną lub przekierowaną, frustracyjną, rywalizacyjną czy też wywołaną przez zmianę zapachu drugiego osobnika (a więc w zasadzie agresję z nierozpoznania). Niezależnie od tego na której agresji się skupimy jedno jest pewne – towarzyszą jej silne, bardzo gwałtowne emocje, którym towarzyszy ogromne pobudzenie organizmu, związane z aktywacją układu współczulnego (nazywanego inaczej układem walki).

Część badaczy mówi też o agresji łowieckiej, tu jednak pojawia się ciekawe spostrzeżenie. Polowanie nie jest bowiem czynnością napędzaną emocjonalnie, tylko fizjologiczne. Kot nie uśmierca swojej ofiary dlatego, że jest z nią w konflikcie, tylko dlatego, że jest głodny. Brak tego uczuciowego elementu powoduje zatem, że ocena łowiectwa być może powinna wykroczyć poza strukturę zachowań agresywnych, stając się kategorią samą w sobie. Szczerze mówiąc, po dłuższym przemyśleniu zagadnienia, mnie ta argumentacja przekonuje.

Wśród kocich zachowań agresywnych możemy wyróżnić dwa podstawowe rodzaje: agresję czynną i bierną. O ile ta pierwsza jest raczej dość oczywista i łatwa do zauważenia (każdy, kto choć raz widział prawdziwą kocią bójkę, raczej nie miał wątpliwości co do intencji biorących w niej udział zwierząt), o tyle agresja bierna często jest bagatelizowana lub wręcz niezauważana. Opiekun mówi o takich zachowaniach na zasadzie „ale o co chodzi, przecież ten kot tylko patrzy na drugiego, tu się nic nie dzieje!”.  Tymczasem dzieje się bardzo dużo…

Agresja bierna to forma wywierania psychicznej presji na przeciwnika, bez wchodzenia w bezpośrednią interakcję. Polega ona najczęściej na prowadzeniu długotrwałej, intensywnej obserwacji, bardzo często połączonej z blokowaniem zasobów. Przykład? Proszę bardzo! Kot agresywny siada w przejściu lub przed kuwetą i… siedzi. Oraz patrzy. Nic więcej. Nie warczy, nie syczy, nie stroszy futra, „tylko” siedzi. Jednak wydłużający się kontakt wzrokowy oraz strategicznie przyjęte umiejscowienie powodują, ze drugie zwierzę nie ma możliwość swobodnego przejścia, skorzystania z zasobów, funkcjonowania. Koty często stosują agresję bierną wobec psów, szczególnie w „wąskich gardłach” takich jak schody czy korytarze. Na YouTubie dosłownie roi się od takich filmików – niestety zwykle uznawanych przez ludzi za szalenie zabawne. Tymczasem obie strony są tam w bardzo silnym stresie: kot, bo stara się coś na psie wymusić, a pies, bo wie, co się za chwile stanie i nie potrafi takiej sytuacji rozładować lub uniknąć. Jednym słowem – nic miłego, a ludzie się śmieją, podczas gdy takie zachowania bezwzględnie wymagają naszej ingerencji.

Polowanie jako element społeczny

Nauka polowania to coś, co jest integralną częścią rozwoju kociaka, a więc przynależy do kluczowego okresu pierwotnej socjalizacji (przypominam – mowa tu o  doświadczeniach kociego malca z okresu pierwszych 12 tygodni). Kot nie ma wiele czasu na to, by się usamodzielnić – najdalej w wieku 4 miesięcy musi już być w pełni autonomicznym bytem, sprawnym i skutecznym łowcą, który wyżywi się sam. Matka nie będzie już się o niego troszczyć, bowiem będzie zajęta odchowywaniem kolejnego miotu (znów dla przypomnienia: kotka może zajść w nową ciąże już w 6 tygodni po porodzie, a po kolejnych 8 tygodniach rodzi maluchy – oznacza to fizjologiczną możliwość urodzenia i odchowania 3 miotów w roku). Dlatego otrzymany czas trzeba wykorzystywać intensywnie.

Nauka polowania to coś, co kociaki zaczynają praktycznie zaraz po tym, jak opanują proces biegania. Co najlepsze – robią to instynktownie i poniekąd nieświadomie. Ich celem nie jest przecież zabicie i zjedzenie brata czy siostry. Ale instynkt podpowiada im, by biec za swoim rodzeństwem, wyskakiwać, chwytać, przewracać, zagryzać. Poprawia się koordynacja ruchowa i refleks, rośnie sprawność, zwinność i samokontrola. Jednocześnie wytwarza się coś szalenie istotnego: inhibicja gryzienia, zwana też inaczej granicami bólowymi. Kociak uczy się więc jak silnie może ugryźć by dalej uznano to za zabawę, a po jakim ugryzieniu druga strona odczuje już ból i zareaguje obroną. Tej wiedzy nie da się nadgonić później, a jej właściwe wpojenie jest kluczowe dla umiejętności funkcjonowania konkretnego kota zarówno w kocim jak i w ludzkim świecie.

„Polowanie na rodzeństwo” czy mamę staje się więc elementem społecznym – towarzyszy powstawaniu więzi rodzinnych oraz tych, które tworzą się wewnątrz grupy. Z czasem maluch zaczyna polować też na inne koty oraz, dość często, na ludzi, chwytając za dłonie czy stopy. Jest to dla niego zupełnie naturalne, bo jako drapieżnik i łowca silnie reaguje na ruch, uznaje więc, że „skoro się rusza, to warto złapać!”. Nie ma w tym agresji, chęci wyrządzenia krzywdy czy intencji zamordowania i zjedzenia obiektu. Jest za to zabawowa przyjemność powiązana z treningiem, napędzana instynktem łowieckim – jednym z najsilniejszych instynktów obserwowanych u kota domowego.

Polowanie na siostrę.

Jak odróżnić polowanie od agresji?

To kluczowe pytanie, które często zadają mi opiekunowie.  Cóż, elementów, na które warto zwrócić uwagę, z pewnością jest tutaj wiele, jednak ja zwykle zaczynam od jednego, dla mnie kluczowego. Jest nim wokalizacja.

Przypomnijmy sobie jak zachowują się dwa wkurzone na siebie koty. Oczywiście zależy to od ich charakterów i stopnia owego wkurzenia, jednak najczęściej zachowaniom agresywnym towarzyszy wrzask, syk, prychanie, parskanie, bulgotanie, plucie, warczenie lub seria innych na co dzień nie spotykanych dźwięków. Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim by nastraszyć przeciwnika. Jeśli bowiem uda się go zniechęcić na odległość, może to uchronić kota przed groźbą konfrontacji bezpośredniej, która przecież nie musi skończyć się jego sukcesem – on też może oberwać… Dlatego im kot jest głośniejszy, optycznie większy i bardziej nastroszony, tym mniej warto wchodzić z nim w starcie.

W polowaniu natomiast chodzi o to, by podejść do ofiary jak najbliżej i zaskoczyć ją, podnosząc w ten sposób własne szanse na sukces. Na ofiarę się nie krzyczy, bo można ją łatwo spłoszyć. Do ofiary trzeba się skradać. Dlatego rozróżnienie jest proste: jeśli jest wrzask, nie ma polowania. Jeśli jest cisza, polowanie jest o wiele bardziej prawdopodobną opcją.

Zabawa czy nie?

Naukowcy długo spierali się co do tego czy zwierzęta się bawią – część z nich uważała bowiem zabawę za zbędną stratę energii, która w przyrodzie jest cennym zasobem. Lata badań i obserwacji wykazały jednak niezbicie że tak, zabawa jest obecna w zwierzęcym świecie. Mówi o tym wprost m.in. amerykański profesor Mark Bekoff, który poświęcił długie lata na obserwacje bawiących się zwierząt i analizę towarzyszących temu emocji. Z jego badań wynika niezbicie, że zwierzęta różnych gatunków (choć Bekoff skupiał się głównie na psach) nie tylko bawią się w celu nauki, ale też dla czystej przyjemności, którą daje im ta aktywność.

Jak zatem bawią się koty? Tak, jak nauczyły się w dzieciństwie – najczęściej w pogoń, chwytanie i udawane bójki. W tym miejscu chciałabym zaznaczyć, że nie zgadzam się z pojawiającą się czasami wśród behawiorystów opinią jakoby każda taka bezpośrednia interakcja była groźna i miała podłoże agresywne. Obserwując koty od blisko 15 lat przyznam, że dość precyzyjnie jestem w stanie zazwyczaj określić czy dana sytuacja jest, czy nie jest zabawą. I znów: używam do tego kilku wyznaczników:

  • równość stron – to element kluczowy: czy koty w danej sytuacji są sobie równe, czy też jeden ma wyraźną przewagę. Jeśli jest przewaga, możliwe, że jedna ze stron czuje się w tej sytuacji gorzej (jako słabsza, zaszczuta, prześladowana, wpada w rolę ofiary) i wtedy o zabawie nie ma już mowy – należy wkraczać i odpowiednio reagować. Jeżeli jednak koty na zmianę gonią się po domu, na zmianę skaczą na siebie i wywracają się w zapasach i oba wykazują zbliżoną aktywność oraz poziom pobudzenia – zwykle jestem spokojna o ich relację i stan emocjonalny;
  • wokalizacja – przy zabawie może się pojawiać częściej niż przy polowaniu, jest bowiem wykorzystywana do stawiania granic. Zdarza się bowiem, że gdy jeden z kotów przestaje być zadowolony z rozwoju wydarzeń, musi szybko dać znać drugiemu, że ma dość. Jak to zrobić? Najłatwiej głosem. Bywa więc, że pojawiają się syknięcia czy warki, jest to jednak jak najbardziej dopuszczalne – o ile drugi kot reaguje na te sygnały. Jeśli nie, to znów może być to sygnał, że coś jest nie w porządku. Z drugiej strony zdarza się także wokalizacja pozytywna, zachęcająca do zabawy: gruchanie, ćwierkanie, pomiałkiwanie. To bardzo dobrze rokujące sygnały;
  • mowa ciała – zabawa oczywiście może wiązać się z pewnym napięciem (gdy np. jeden kot czai się by skoczyć w kierunku drugiego), jednak generalnie mowa ciała jest wtedy dość swobodna. Kiedy widzimy, że pojawiają się symptomy stresu takie jak płaskie uczy, cofnięte wibrysy policzkowe, napięte mięśnie grzbietu, mocne bicie ogonem, wysunięte pazury lub nieadekwatnie poszerzone źrenice czy piloerekcja na ogonie lub całym ciele jest to znak, że komfort kota został utracony;
  • zachowanie po – to też kluczowa sprawa. Jeśli nawet koty gonią się intensywnie powarkując na siebie, ale chwilę po zakończeniu zabawy przebywają swobodnie w swoim towarzystwie to zwykle sygnał, że nie dzieje się nic złego. Jeżeli jednak zwierzęta zaczynają się unikać, jeśli jeden kot chowa się przed drugim i godzinami nie chce opuścić kryjówki, jeśli zaczyna syczeć lub warczeć na sam widok towarzysza, to również informacja, że możemy mieć do czynienia z narastającym konfliktem.
Wicio i Opek w trakcie zapasów na posłaniu.

Podsumowanie

Aby właściwie określić co dzieje się między Twoimi zwierzętami potrzebujesz trzech rzeczy:

  • uważnej obserwacji,
  • znajomości zasad komunikacji,
  • znajomości upodobań swoich zwierząt, co jest konieczne dla bieżącej oceny ich komfortu.

Dodatkowo przydaje się także świadomość dotycząca mechanizmów zachowań właściwych dla gatunku, elementarnych kocich potrzeb oraz sposobów ich kanalizowania. Jeśli złożysz to wszystko w całość ocena sytuacji powinna być zdecydowanie prostsza i bardziej trafna. Jeśli natomiast nadal nie masz pewności co do tego na co patrzysz – skontaktuj się ze specjalistą, który pomoże Ci to stwierdzić. Zdecydowanie lepiej jest bowiem dmuchać na zimne, niż potem walczyć z uporczywym, a czasem wręcz niemożliwym do polubownego rozwiązania problemem.

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

18
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
15 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Małgorzata Biegańska-HendrykJoannaBożenaDominikaMałgorzata Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Małgorzata
Gość
Małgorzata

Mam 2kocice. Obie są w podobnym wieku. Dokacanie było w odstępie około 6 m. Było przeprowadzone z izolacja i wymiana. Jest agresję z jednej strony zawsze ta sama kocica. Syczenie i burczenie i ataki. Naszczeście bez obrażeń. Nie są wysterylizowane u nas nie robią zabiegów zajmóją się bydłem bardziej. Więc muszę szukać gdzie indziej. Jedna i tak już zakocona. Więc czekać muszę. Czy poza sterylizacja mogę jakoś na ta sytuacje wpłynąć. Staram się traktować obie tak samo. Jakieś rady.

Dominika
Gość
Dominika

Możesz, a nawet powinnaś wykonać kastrację aborcyjną.

Małgorzata
Gość
Małgorzata

Napewno nie będę robić kastracji aborcyjnej. Kotka już na dniach do wykocenia i wtedy będę zabieg ustalać. 2ga naradzie nie widać żeby zakocona więc przed zabiegiem napewno usg. Po jednym miocie to nie problem jeśli i 2ga w ciaży. A potem będą sterylizowane. Rozumiem że problem bezdomności. Sama mam kocice która ktoś wyżucił.

Małgorzata
Gość
Małgorzata

Problem agresji był sporo wcześniwj zanim zaczęła się rója. W czasie rui i ciąży nie zauważyłam nasilenia agresji wręcz zmalała. Agresorka była i jest obecnie ciężarna kotka.

Dominika
Gość
Dominika

Czy uwzględniłaś poza problemem agresji takie kwestie jak możliwe problemy podczas ciąży, które mogą zagrażać życiu kotki i maluszków?
Masz w okolicy dobrego weta, który przyjedzie do Ciebie w razie komplikacji?
Podsumowałaś ile będą kosztowały szczepienia, odrobaczania, ewentualne leczenie i późniejsze wykastrowanie maluchów oraz wyżywienie (kotka szczególnie w tym okresie potrzebuje dobrej jakościowo karmy, tak samo jak maluszki).
Wiesz co zrobisz z miotem gdy osiągnie 12 tygodni (bo wcześniej nie można kociaków odłączać od matki i rodzeństwa)?

Małgorzata
Gość
Małgorzata

Jeżeli nie będę mogła zatrzymać całego miotu to kocięta niektóre trafia w obrębie mojej rodziny w dobre rence. Zdaje sobie sprawę z powikłań ale tak jak ja osobiście nie poddałabym się aborcji w zaawansowanym stanie. Myślę że kotka to wrażliwe zwieże. Tak djeta kocia jest mi znana.. Mam zamiar wystdrylizować kotki ale dopiero po wykoceniu.

Dominika
Gość
Dominika

Jeszcze tylko dodam, że kotki nie odczuwają instynktu macierzyńskiego dopóki nie urodzą.
Nie będzie jej ani smutno, ani tęskno.
To tylko ludzkie przekonania i odczucia.
Poród sprawia kotce niepotrzebny ból oraz przyczynia się do ogromnej już bezdomności.
Więc po co?

Dominika
Gość
Dominika

Dobry weterynarz wykona zabieg aborcji w wysokiej ciąży.
Powyżej Pani Małgosia poleciła CI dobrego, sprawdzonego weterynarza więc nie czekaj zanim będzie za późno.

Bożena
Gość
Bożena

Witam serdecznie, Moja kotka ma obecnie 10 m-cy. Mamy ją, odkąd skończyła 6 tygodni – wiem, wiem, za wcześnie odstawiona od matki, ale tego już nie zmienimy 🙁 Mimo, że codziennie bawimy się z nią w polowanie, cały czas próbuje polować na nas… 🙂 Nie można bezpiecznie obok niej przejść. Doskakuje do nas i gryzie do krwi… Jak tylko usiądę na tapczanie, atakuje moje nogi, ręce, a nawet próbuje doskoczyć do twarzy. Poza tym prawie nigdy nie pozwala się pogłaskać, od razu gryzie. W zasadzie tylko kiedy chce spać, można ja czasami wziąć na kolana i pogłaskać. W ubiegłym tygodniu… Czytaj więcej »

Joanna
Gość
Joanna

Dzień dobry, u mnie kotka od 5 lat, leśna znajda która sama wybrała sobie miejsce na mojej dzialce na której przebywam pół roku również z pieskiem, suczka. Socjalizowana od początku z psem, pozytywnie nastawiona i wydawało mi się, że nawiązała kontakt z sunia jak z matka. Przez okres pół roku przebywamy w domu, warunki obie maja komfortowe, duży metraż mieszkania więc każda z moich podopiecznych ma ulubione miejsca. Dopiero teraz po 5 wspólnie spędzonych latach w lutym tego roku zaczęły się problemy zdrowotne mojej 15-letniej suczki, zauważyłam również dziwne wręcz agresywne zachowanie kocicy(wysterylizowana od 4 lat) względem starszej suni… Zaczęło… Czytaj więcej »