„Jak oduczyć kota…” – koszmar behawiorysty

Każdy zawód ma swoje „pytania-koszmary” – takie, które padają ciągle, w kółko i nie ważne jak wiele razy się na nie odpowiada zawsze będą wracać. A najgorsze jest to, że są to pytania, na które nie da się odpowiedzieć zgodnie z oczekiwaniami pytających. Gdyż odpowiedź brzmi „Nie da się”. I nie jest to wykręt tylko prawda. Tak jak trener fitness tłumaczy 100 razy, że nie da się spalić tłuszczu TYLKO z brzucha, tak ja powtarzam po wielokroć, że kotów nie da się ODUCZAĆ rzeczy. Nie da się m.in dlatego, że one się tych rzeczy nie UCZĄ. One je po prostu robią. Bo są kotami.

Do grupy zachowań, których opiekunowie chcieliby oduczać swoich zwierząt należą najczęściej:
– nieprawidłowa urynacja lub defekacja poza kuwetą,
– skakanie po meblach/firankach,
– drapanie mebli,
– miauczenie,
– obgryzanie pokojowych roślin.
Oczywiście repertuar jest szerszy, zdarza się w nim np. ocieranie się o przedmioty, chęć przechodzenia przez zamknięte drzwi czy wskakiwanie gościom na kolana (serio, z czymś takim też się spotkałam), ale rzeczy wypisane wyżej to te najpopularniejsze.

I teraz zastanówmy się przez chwilę – skąd biorą się te zachowania? Otóż wszystkie są gatunkowo uwarunkowane: żadne z nich nie jest wymysłem zwierzaka a jedynie realizacją jego potrzeb. Oczywiście dochodzi do tego aspekt medyczny (jak przy nieprawidłowej urynacji czy defekacji, które bardzo często są objawami choroby i złego samopoczucia a koty używają ich jako komunikatów do opiekuna). Rozwiązaniem jednak nie jest ODUCZANIE kota tylko odnalezienie, zdefiniowanie i usunięcie problemu tak, by zwierzak nie miał potrzeby tak się zachowywać. Owszem, szukamy rozwiązania, ale nie tam gdzie się opiekunom wydaje.

Kot skacze po meblach czy firankach, bo jest eksploratorem, który oczekuje zwiedzania również tych pionowych przestrzeni. Gdy żyje poza domem wchodzi na drzewa, płoty, śmietniki, garaże – i stamtąd obserwuje terytorium. to jest normalne. Drapie meble, bo zostawia na nich swój zapach i znaczniki wizualne w postaci szram po pazurach. Daje znać: „To jest moje, ja tu mieszkam”. A czemu wybiera meble? Bo są duże, stabilne i jest na nich wiele zapachów (w tym zapachów opiekuna), więc kot dokłada swoje. A do tego zazwyczaj nie ma w domu drapaków, które mogłyby atrakcyjnością z owymi meblami konkurować. Bo jeśli ma to meble nie ucierpią. Jeśli kot uporczywie miauczy może być chory, zestresowany lub w inny sposób wyprowadzony z równowagi. Ale może się też zwyczajnie komunikować. Z nami, ludźmi – z tym upośledzonym gatunkiem, który nie wyłapuje subtelnych kocich sygnałów, bo nasze ucho jest zbyt kiepsko zbudowane i trafia do nas raptem 30%z tego co mówią nasze koty. Więc miauczą – głośno i wyraźnie, żeby w ich mniemaniu przygłuchy opiekun na pewno zrozumiał. Jeśli kot obgryza rośliny to też nie jest to nic dziwnego – w naturze potrzebuje ich jako sposobu na oczyszczanie przewodu pokarmowego z zalegających tam niestrawialnych elementów. Jak wiadomo nie ma lepszego „kłaczka” na dywanie niż ten poprzedzony „sałatką” z domowego kwiatka (pamiętajcie, że właśnie dlatego nie wolno mieć w domu roślin trujących dla kotów!).

Koty są kotami. Mają swoje potrzeby i prawo do ich realizacji. I nie chodzi absolutnie o to, żeby je czegokolwiek „oduczać”. Chodzi o to by zapewnić im realizację tych potrzeb w sposób, który jest akceptowany przez obie strony: kota i człowieka. I właśnie tak postępuje mądry i odpowiedzialny opiekun.

Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o