Dlaczego warto „upierać się” przy badaniach moczu?

Nie potrafię zliczyć sytuacji w których, w ramach swoich działań jako behawiorystka, tłumaczyłam, wyjaśniałam i argumentowałam jak ważne jest badanie moczu u kotów – zwłaszcza tych problemowych. Już sam fakt tego, że kot jest zwierzęciem z gatunkową tendencją do chorób dróg moczowych powinno wystarczać. Niestety – nie wystarcza, a zalecenie w postaci takiego badania wciąż przez niektórych jest uznawane za wymysł lub wręcz fanaberię…

A przecież aż 75% przypadków pozostawiania przez kota odchodów poza kuwetą ma podłoże medyczne! Badanie moczu jest natomiast jednym z najprostszych diagnostycznie i najszybszych badań, pomagających w określeniu kondycji organizmu kota. Większość opiekunów, którzy zwracają się do mnie z kłopotami, jakie sprawiają im ich koty, jest proszona o wykonanie takiego badania (w pierwszej kolejności zaczynamy zwykle od badania ogólnego moczu z oceną osadu). Kiedy (zazwyczaj po kilku dniach) spotykamy się na wizycie i proszę o pokazanie wyników słyszę m.in.:

  • weterynarz nie potrafił pobrać moczu,
  • byliśmy w lecznicy, ale tam nam powiedzieli, że to zachowanie złośliwe,
  • lekarz obejrzał kota ale uznał, że jest w dobrym stanie i moczu nie badał,
  • w przychodni powiedziano, że jeśli kot nie miauczy w kuwecie to nic mu nie jest,
  • zbadano krew i było ok, więc lekarz stwierdził, że moczu badać nie trzeba.

Takich „kwiatków” jest więcej, ale te powtarzają się najczęściej. Zwłaszcza ten ostatni przykład szczególnie mnie porusza, bo to tak jakbym powiedziała: zrobiłam sobie rentgen płuc, więc z pewnością mam zdrowy kręgosłup.  Absurd! Sama mam kota (Opka, na zdjęciu poniżej), który przy idealnych wynikach badania krwi cierpiał na poważny problem ze „struwitami”. I absolutnie nie zdradzał po sobie żadnych objawów złego samopoczucia poza tym, że z dnia na dzień zaczął urynować na łóżko.

Jest to smutne, przerażające i kompletnie dla mnie niezrozumiałe – dlaczego lekarze odmawiają wykonania podstawowej diagnostyki u zwierzęcia z tak wysokimi wskaźnikami korelacji pomiędzy zaburzeniami zachowań a problemem z drogami moczowymi? Zwłaszcza wiedząc, jak bardzo koty narażone są na choroby dróg moczowych! Jak łatwo ich metabolizm skręca na manowce i może wywoływać tego rodzaju problemy! Nie wiem, nie rozumiem….

Drogi koci Opiekunie – zwracam się do Ciebie z ogromną prośbą! Jeśli idziesz do lecznicy i chcesz wykonać badanie moczu swojego kota, a tam mówią Ci, że „nie ma sensu” – zmień lecznicę! Dla dobra zwierzaka. Bo taka odpowiedź jest świadectwem niekompetencji. Nie ma zbędnych badań – zawsze warto zebrać maksimum informacji o stanie zdrowia organizmu. A ponadto przypominam: jesteś klientem, który przychodzi do punktu usługowego. To Ty jesteś zleceniodawcą. Chcesz wykonać badanie, które nie jest w stanie zaszkodzić Twojemu zwierzęciu, a może tylko pomóc. W najgorszym razie wynik okaże się neutralny, a to również jest informacja. NIKT NIE MA PRAWA CIĘ OD TEGO ODWODZIĆ!

Mam nadzieję, że z czasem to podejście do unikania diagnostyki umrze śmiercią naturalną, wyparte przez profesjonalne podejście osób, które rozumieją znaczenie badań. Nie wiem tylko, czy ja tych czasów dożyję, a wraz ze mną moi koci pacjenci i podopieczni. Pozostaje mieć nadzieję, że jednak idzie ku dobremu…

Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Małgorzata Biegańska-HendrykKicia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kicia
Gość
Kicia

Jak się pobiera koci mocz do analizy?