Kocie poczucie bliskości

„Chcę by mój kot leżał mi na kolanach!”. „Dlaczego mój kot nie chce się przytulać?”. „Jak nauczyć kota bycia noszonym na rękach?”. „Mój kot daje się głaskać bardzo rzadko i krótko, a ja chcę więcej!”. Och, ileż razy to słyszałam! Zazwyczaj jako problem, który ja, jako behawiorysta, mam rozwiązać. Tymczasem to nie jest kwestia „problemu”, tylko kociej natury. Odmiennej od nas i naszych oczekiwań…

Co to znaczy „być razem”?

Zacznijmy od czegoś takiego jak „poczucie bliskości”. U ludzi i kotów wygląda ono zupełnie inaczej. My jesteśmy „blisko” z drugą osobą gdy nawiązujemy z nią kontakt bliski (mała odległość), a najlepiej fizyczny (np. przytulenie, wzięcie za rękę itp.). Przy jednym stole możemy siedzieć z szefem czy agentem ubezpieczeniowym, ale za dłoń chwycimy tylko kogoś, kto jest dla nas ważny i z kim czujemy emocjonalną więź.

Z kolei koty są blisko już wtedy, gdy się… widzą. Przebywanie w jednej przestrzeni, nawet jeśli ta przestrzeń to plac o powierzchni 0,5 hektara, może już dla nich oznaczać „wspólne spędzanie czasu”. Spanie w dwóch rogach jednego pokoju to dla nich bycie „razem”. Tak jak sytuacja, w której jeden kot wygląda przesz okno, a drugi w tym czasie myje futro na kanapie. One wspólnie spędzają czas. Gdyby nie chciały tego robić, każdy z nich znalazłby sobie zajęcie w innym pomieszczeniu (zakładając, że nie mieszkają w 20-metrowej kawalerce z aneksem kuchennym).

Koty „razem” ale „osobno”

Kwestia unikania się przez zwierzęta żyjące pod jednym dachem, to zwykle informacja o jakimś niedopasowaniu. Jeśli koty są „zgrane” zwykle spędzają czas na wspólnym terenie nawet, jeżeli nie wchodzą w bliską interakcję. Natomiast te, które mają problem z akceptacją innych osobników, starają się minimalizować ilość kontaktu. Dobrze to widać choćby u zwierząt, które żyją pod jednym dachem wbrew swojej woli, np. wskutek decyzji opiekunów  – dobrym przykładem jest kot „jej” i kot „jego”, które nagle, w efekcie skrzyżowania się ludzkich ścieżek, lądują we wspólnym domu, bardzo często bez prawidłowego zapoznania. W takich przypadkach silny stres może prowadzić nie tylko do coraz gorszych relacji między zwierzętami, ale także do pojawienia się z czasem problemów zdrowotnych (pamiętaj, że chroniczny stres jest zgubny dla organizmu, obniża odporność i wyzwala rozwój rozmaitych dolegliwości – u ludzi także…). Można (a wręcz należy) w takich sytuacjach wdrożyć odpowiednie działania „naprawcze”, nie można jednak z góry zakładać, że ich celem jest to, by koty polubiły wzajemnie swoje towarzystwo i postanowiły nagle spać przytulone jak jing i jang. Jeśli będą się tolerować i milcząco przebywać we wspólnej przestrzeni – już to będzie dużym sukcesem. Bo przecież dla nich to już jest „razem”.

„Mój kot chodzi za mną się jak cień, ale gdy się odwracam – znika!”

Znasz to? Najczęściej takie zachowanie dotyczy zwierząt płochliwych, kiepsko zsocjalizowanych, bardzo delikatnych lub wręcz lękowych, ale z drugiej strony ciekawskich. Taki kot nie jest gotów na kontakt bezpośredni, ale chce poznawać świat, zbierać informacje, uczyć się. W końcu nauka przez obserwację to jedna z podstawowych technik rozwoju umysłowego u tego gatunku.

Takie koty zaczynają więc od sytuacji w której one widzą, ale ich nie widać. Dlatego siadają w dystansie, z tyłu, za Tobą, tak by mogły w każdej chwili bezpiecznie czmychnąć do swojej kryjówki, zwiększając dystans. I prawda jest taka, że to jest SUPER! Nie wolno tego niweczyć próbami nawiązania szybszego kontaktu! Jeśli kot będzie gotowy – przyjdzie sam – nie zachęcaj go do tego, nie nakłaniaj. DAJ MU CZAS by jego poczucie bliskości mogło rosnąć, powoli przybierać na sile, by czuł się przy Tobie pewnie i bezpiecznie. A gdy to nastąpi – w końcu sam podejdzie.

Opek i jego „kontakt” z człowiekiem.

A co z kotami zsocjalizowanymi, które po prostu siadają i obserwują? Nic, a przynajmniej nic złego 🙂 Jeśli Ty coś robisz, a Twój kot siada w pewnym dystanse i obserwuje, to nie musi oznaczać, że przyszedł żebrać o jedzenie czy uwagę – może on po prostu spędza z Tobą czas! Podobnie jak wtedy, gdy siadasz wieczorem na sofie, a kot siada na drugim jej końcu. On nie musi Cię dotykać, żeby być z Tobą. I od Ciebie również tego dotyku w takiej sytuacji nie oczekuje.

Jak to jest z tym przytulaniem?

Kolejna sprawa to przytulanie. Koty pod tym względem są dość oportunistyczne – owszem, śpią do siebie przytulone, ale głównie wtedy, gdy chcą się ogrzać. Jest to przetrwały nawyk z okresu wczesnego dzieciństwa, kiedy kocie maluchy tulą się do siebie w gnieździe w czasie, gdy ich matka wychodzi na polowanie. Małe kocięta nie panują jeszcze nad termoregulacją organizmu, dlatego muszą być dogrzewane przez kocicę i same chętnie szukają źródeł ciepła. Dlatego potem tak chętnie oblegają nasze laptopy, zasilacze, dekodery a także lubią leżeć na kaloryferach czy piecach akumulacyjnych.

Jednak takie typowe „tulenie się” nie jest wcale tak częste jak nam się wydaje. Największa szansa na obserwowanie takich zachowań istnieje wśród rodzeństwa, które razem dorastało – takie koty często lubią się w siebie wtulać, zwłaszcza, jeśli do tego są kocimi sierotami wychowywanymi bez mamy lub innego dorosłego, opiekuńczego kota. Oczywiście zdarzają się niespokrewnione zwierzęta, które chętnie śpią zawinięte o siebie jak dwa precle, ale jeśli masz szansę obserwować takie widoki u siebie w domu to zapamiętaj sobie, że jesteś szczęściarzem.

Bunia i Stefan na ulubionym posłaniu.

Noszenie na rękach – lubią czy nie lubią?

Następny mankament to podnoszenie na ręce, za którym większość kotów nie przepada. I słusznie. Widział ktoś kiedyś kota, który nosi drugiego kota na rękach? No właśnie – to nie jest dla nich naturalne zachowanie społeczne. Owszem, maluchy przenosi matka, ale tylko do pewnego momentu i jest w tym głównie funkcja transportowa, a nie element bliskości (ani tym bardziej kary, jak niektórzy błędnie uważają!!!). Za to sytuacja, w której dorosły kot nagle znajduje się w powietrzu może mu się łatwo skojarzyć z zagrożeniem: wszystkie drapieżniki, które polują w naturze na koty, przypuszczają swój atak z góry i zaczynają od poderwania ofiary z ziemi, aby straciła ona grunt pod łapami i przez to trudniej było jej się bronić. Dlatego wiele kotów na podnoszenie, zwłaszcza nagłe, reaguje paniką. Co z tym zrobić? Najlepiej uszanować – kot to nie lalka do noszenia, na należy go podnosić i przytrzymywać w powietrzu jeśli sobie tego nie życzy.

Z drugiej strony są też koty, które to sobie upodobały (znam koty, które wręcz domagają się noszenia na rękach, terroryzując swoich ludzi jeśli tego nie robią), jednak jest to ich własna, wewnętrzna skłonność, nie da się kota tego skutecznie „nauczyć”. Przykład? Bunia. Jako mały kociak sama wdrapywała mi się na ramię albo spała w golfie mojego swetra gdy ja chodziłam po domu. Odkąd dorosła – nienawidzi podnoszenia. Pozostaje mi się z tym pogodzić 😉

Selektywność społeczna kontra wspólne życie

Jak to w styczniu 2016 na kociej konferencji w Warszawie idealnie ujęła dr Sabine Schroll koty są „selektywnie społeczne”. To one decydują o długości, częstotliwości i rodzaju kontaktów z innymi członkami grupy: tak zwierzęcymi jak i ludzkimi. Ponadto zdaniem dr Schroll społeczne nie znaczy towarzyskie – nawiązywanie relacji w obrębie grupy nie musi oznaczać obligatoryjnej chęci spędzania czasu z członkami owej grupy. Może to być zarówno reakcja chwilowa jak i np. cecha osobnicza zwierzaka, który doskonale czuje się w oddaleniu od reszty społeczności, a kontakty bezpośrednie ogranicza do minimum. Bo choć we współczesnym świecie koty potrafią funkcjonować w grupach, to jednak u niektórych samotnicze preferencje biorą górę.

Jak więc żyć wspólnie z kotem, aby obie strony były zadowolone?

  • nie zmuszaj kota do bezpośrednich kontaktów jeśli on sam tego nie chce,
  • nie przytrzymuj zwierzaka, nie noś go na rękach wbrew jego woli,
  • doceń gdy kot sam do Ciebie przyjdzie, ale nie staraj się na siłę przedłużyć kontaktu – często jedno czy dwa „głaśnięcia” w zupełności wystarczą,
  • nie oczekuj, że zwierzak będzie nagminnie leżał Ci na kolanach gdy odpoczywasz na kanapie – jeśli tak się zdarzy to świetnie, ale potraktuj to jak wyróżnienie i święto,
  • pamiętaj, że koty okazują nam swoją czułość i przywiązanie na swój własny, koci sposób – nie wymagaj od nich by stały się małymi ludźmi.

W moim domu są 4 koty i każdy z nich ma inne preferencje społeczne. Stefan uwielbia ze mną spać i gdy tylko gdzieś się położę natychmiast przykleja się do mojego boku; Opek przychodzi do łóżka gdy leżę oraz na okienny parapet w sypialni, gdy ja staję obok, i tam domaga się głaskania, choć w innych sytuacjach ucieka przed człowiekiem jak oparzony; Bunia najchętniej przytula się do kaloryfera lub właśnie do Stefana, gdy ten ucina sobie drzemkę; Kiwi chodzi po domu i krzyczy żeby brać ją na ręce i nosić – ale ona z całej tej czwórki ma najgorsze doświadczenia z innymi kotami i stąd obiektem jej społecznych relacji jest człowiek, a nie inne zwierzęta. Dlatego Kiwi z kotami nie śpi nigdy – ma swój koszyk na półce pod sufitem i tam odpoczywa w izolacji. I każde z tych zachowań jest ok 😉

Bunia, Stefan i Opek razem…
… a Kiwi osobno 😉

Podsumowanie

Ludzkie wyobrażenie o kotach często mocno odbiega od ich naturalnych zachowań i potrzeb. I to jest po części zrozumiałe. Warto jednak nadrobić te różnice tak, by zrozumieć potrzeby naszych zwierząt oraz powody takich a nie innych zachowań. Koniecznie natomiast trzeba zrozumieć, że kota na siłę zmienić się nie da! Każdy kot jest inny – zadaniem opiekuna jest o tym pamiętać i szanować tę inność dla obopólnego dobra.

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

5 4 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Katarzyna
Katarzyna
1 miesiąc temu

Dziękuję ❤️