Moja praca dyplomowa – koty

Ten, kto czytał mój poprzedni wpis o ukończonych przeze mnie studiach behawiorystycznych na WSE w Krakowie ten wie, że jednym z elementów, przez które musiałam przebrnąć, była obrona pracy dyplomowej, analizującej zadany przypadek. Kilka osób poprosiło w związku z tym o możliwość zapoznania się z jej treścią. W sumie nie widzę nic złego w takim rozwiązaniu – może komuś zawarta tam wiedza w czymś pomoże.  Dlatego oddaję w Wasze ręce moją pracę dyplomową zatytułowaną „Przypadek kocura burmańskiego atakującego opiekunkę”, pisaną pod kierunkiem dr Małgorzaty Wesołowskiej. Miłej lektury. Czytaj dalej Moja praca dyplomowa – koty

Studia behawiorystyczne – relacja z pierwszej ręki

Pomimo, iż w mej wspaniałej ojczyźnie behawiorysta wciąż nie jest oficjalnie uznanym zawodem, to jednak jest na tego rodzaju specjalistów rosnące zapotrzebowanie. Wraz z nim pojawiają się rozmaite oferty kursów, szkoleń czy seminariów a nawet studiów, które mają tego rodzaju specjalistów wykształcić. Ja sama uczę się w tym kierunku od 2010 roku, regularnie podnosząc swoje zawodowe kwalifikacje. Ostatnio jednak zapragnęłam zostać „behawiorystą dyplomowanym”, z dyplomem ukończenia odpowiednich studiów. W związku z tym na takie studia się wybrałam. Czytaj dalej Studia behawiorystyczne – relacja z pierwszej ręki

Kot to nie prezent

Wydawałoby się, że to oklepany temat, że nie trzeba do niego wracać, że sprawa już dawno jest jasna i że wszystko już powiedziano. Że zwierzęta to nie rzeczy, że decyzja o ich przyjęciu pod dach to efekt świadomych rozważań „za” i „przeciw”. I że wszyscy od dawna wiedzą jakie są konsekwencje uszczęśliwiania kogoś zwierzakiem na siłę. A tymczasem… Czytaj dalej Kot to nie prezent

Kocham = kastruję

Kto z nas nie lubi widoku słodkich, małych kociąt? Chyba każdy, kto darzy koty ciepłymi uczuciami, rozczula się na widok nieporadnych kroków, okrągłych oczek i sterczących ogonków. A kto z nas jest w stanie patrzeć, gdy te same kocięta mają brzuszki rozdęte od robaczycy, oczy dosłownie „zeżarte” przez Koci Katar, umierają z głodu, chorób lub giną pod kołami aut albo padają ofiarą innych drapieżników? Przeciwnik kastracji powie: „Bzdura, moja kotka jest domowa, nas to nie dotyczy!”. Nic bardziej mylnego…  Czytaj dalej Kocham = kastruję

Czy każdy kot potrzebuje „wolności”?

Jak koci internet długi i szeroki trwa odwieczny spór pomiędzy opiekunami, którzy wypuszczają swoje koty a tymi, których zwierzęta spędzają życie w domu. Argumentów po obu stronach jest mnóstwo – od bardzo racjonalnych i merytorycznych, przez naukowe aż po skrajnie emocjonalne. Ja zaliczam się do grupy, która wypuszczaniu bez dozoru jest zdecydowanie przeciwna, jednak nie o tym ma być ten tekst (obiecuję poświęcić kiedyś osobny wpis tylko temu zagadnieniu). Dziś chciałabym zatrzymać się chwilę nad tym jak to jest z tą kocią potrzebą „wolności”…  Czytaj dalej Czy każdy kot potrzebuje „wolności”?

„Mój przyjaciel kot” – Claire Arrowsmith

Po tę cieniutką i na pierwszy rzut oka dość niepozorną pozycję sięgnęłam z ciekawości, jako fanka kociego treningu. Uważam bowiem (i na szczęście nie jestem w tym podejściu osamotniona), że koty to nie tylko niezwykle wdzięczni partnerzy w pracy treningowej, ale też zwierzęta o ogromnym potencjalne intelektualnym, którym taka stymulacja zwyczajnie jest potrzebna. Czytaj dalej „Mój przyjaciel kot” – Claire Arrowsmith

„Jak oduczyć kota…” – koszmar behawiorysty

Każdy zawód ma swoje „pytania-koszmary” – takie, które padają ciągle, w kółko i nie ważne jak wiele razy się na nie odpowiada zawsze będą wracać. A najgorsze jest to, że są to pytania, na które nie da się odpowiedzieć zgodnie z oczekiwaniami pytających. Gdyż odpowiedź brzmi „Nie da się”. I nie jest to wykręt tylko prawda. Tak jak trener fitness tłumaczy 100 razy, że nie da się spalić tłuszczu TYLKO z brzucha, tak ja powtarzam po wielokroć, że kotów nie da się ODUCZAĆ rzeczy. Nie da się m.in dlatego, że one się tych rzeczy nie UCZĄ. One je po prostu robią. Bo są kotami. Czytaj dalej „Jak oduczyć kota…” – koszmar behawiorysty