Agresja u kociaka?

Powoli zbliża się wiosna. To oznacza, że za moment, jak co roku, wybuchnie tzw. „sezon kociakowy” czyli czas, w którym tysiące bezdomnych kotów przychodzi na świat – kompletnie nieplanowanie i niepotrzebnie. Następstwem tego sezonu jest boom adopcyjny – ludzie szukają dla siebie nowego towarzysza, a któż by się nie zakochał w małej, piszczącej kuleczce. Maleńkie kociaki trafiają więc do nowych domów, często kompletnie na to nie przygotowane, a 2-3 miesiące później ja odbieram telefon, w którym ktoś mówi: „Proszę natychmiast przyjechać! Mój kociak jest agresywny!”. Spróbujmy zatem przeanalizować skąd bierze się cała ta sytuacja.Czym jest agresja?

Zgodnie z definicją PWN agresja to „skłonność do częstego używania przemocy w relacjach z innymi jako sposobu rozwiązywania konfliktów bądź realizacji celów życiowych, zw. agresywnością”. Z kolei w kręgach psychologicznych do najpopularniejszych definicji zaliczana jest ta stworzona w 1994 roku przez duet Barona – Richardsona, która brzmi: „agresja to każda forma zachowania, której celem jest wyrządzenie szkody lub spowodowanie obrażeń innej żywej istocie, motywowanej do uniknięcia takiego potraktowania”.

Co łączy te dwie definicje? Przede wszystkim element emocjonalny. CHĘĆ do negatywnego oddziaływania na drugą stronę. I właśnie to, w mojej ocenie, jest kluczowe przy pracy z tematem agresji. Należy bowiem zadać sobie pytanie: „czy kociak CHCE mi wyrządzić krzywdę? Jeśli tak – jaki ma w tym cel?”. W tym miejscu aż prosi się, by sięgnąć po pewną teorię – po definicję systemów emocjonalnych, które opisał wybitny naukowiec Jaak Panksepp.

Agresja jako jeden z systemów emocjonalnych i co z tego wynika

Panksepp w swoich badaniach nad emocjami wyszedł od założeń stricte biologicznych, co odróżniało go od innych badaczy tego tematu. Dzięki temu uznał, że, aby w pełni wytłumaczyć to, jak działają emocje (tak u ludzi jak i u zwierząt), trzeba sięgnąć do procesów, których źródło znajduje się w mózgu. W związku z tym wydzielił 7 systemów emocjonalnych: 3 pozytywne (pożądanie, opieka, zabawa), 1 neutralny (poszukiwanie) oraz 3 negatywne (strach, panika i właśnie agresja). Według teorii Pankseppa systemy pozytywne „uruchamiają się” tylko w określonych, sprzyjających okolicznościach. Pozostałe systemy są natomiast stale aktywne, co wiąże się z mechanizmem przetrwania. Czy zatem to oznacza, że zwierzęta są cały czas agresywne? Oczywiście, że nie. Ale są przygotowane na ewentualną konfrontację. Same jednak zwykle inicjują ją niechętnie. Czemu? Bo to nieopłacalne.

Stare powiedzenie o tym, że „agresja rodzi agresję” nie wzięło się znikąd. To zasada, o której zwierzęta doskonale wiedzą, dlatego po agresję sięgają albo wtedy, gdy jest to dobrze skalkulowane, albo – gdy nie mają innego wyjścia (przecież ten, kto atakuje, musi się liczyć z kontratakiem, który może pociągnąć za sobą poważne konsekwencje, wpływając m.in. na sprawność, a co za tym idzie, na zdolność do skutecznego polowania czy ucieczki). I te dwie sytuacje należy rozróżnić: kiedy agresja przyjmuje formę ofensywną, a kiedy defensywną. Jeśli tego nie zrobimy – możemy mieć poważny problem z odpowiednim odczytaniem kontekstu zachowania, a co za tym idzie, z naszą reakcją. Tymczasem zła reakcja może doprowadzić do eskalacji, a przecież nie o to chodzi.

Kiedy zatem najczęściej atakują kociaki? Kiedy są przerażone i dosłownie walczą o życie. Taka sytuacja dotyczy przede wszystkim kociąt zdziczałych, które w pierwszym okresie życia nie miały pozytywnego (bądź jakiegokolwiek) kontaktu z człowiekiem. Gdy więc nagle są łapane, przytrzymywane, ograniczane – atakują. Boleśnie, szybko i skutecznie. Jest to jednak agresja DEFENSYWNA. I jako taka jest bardzo często możliwa do przepracowania. Potrzebna jest tu spokojna, dobrze dobrana praca socjalizacyjna, połączona ze stopniową habituacją tak, by nauczyć malucha, że kontakt z ludźmi nie jest niczym złym i nie trzeba się bronić. Skuteczności tej metody dowodzą tysiące kotów, które trafiły do ludzkich domów jako małe „dzikusy”, a następnie stały się cudownymi miziakami chętnymi do kontaktu i pieszczot. Praca dała efekty.

„Ale mój kot jest agresywny w zabawie!”

A no właśnie! W tym miejscu należy cofnąć się o 3 akapity i wrócić do podziału systemów emocjonalnych. Dlaczego? Bo „zabawa” i „agresja” to systemy występując w dwóch różnych grupach i niepołączone ze sobą. Bawi się zwierzę zrelaksowane, spokojne, takie, które nie odczuwa stresu ani dyskomfortu. Te emocje nie łączą się z agresją.

Czemu zatem kociak drapie i gryzie? Ano dlatego, że nadal, pomimo tysięcy lat życia z nami, pozostał małym drapieżnikiem, u którego nie doszło do skrócenia łańcucha łowieckiego w sposób, który nastąpił u psów. Kot nadal więc jest nastawiony na skuteczne polowanie i stawianie mu pod nosem miski pełnej jedzenia nie ma tu nic do rzeczy, bo to zachowanie napędzane przez instynkt. A polowania trzeba się nauczyć. Jak? Właśnie poprzez zabawę! Jest to proces bardzo skrupulatnie „zaprojektowany” przez naturę, w ramach którego kot w wieku ok. 4 miesięcy jest już samodzielnym, pełnoprawnym łowcą, który musi sam się utrzymać przy życiu – jego matka jest już bowiem w kolejnej ciąży bądź tuż po porodzie i nie ma czasu na to, by doglądać swoich „poprzednich” dzieci. Dlatego kociaki ćwiczą polowanie od pierwszych momentów, gdy zaczynają panować nad swoją koordynacją ruchową. Najpierw podgryzając matkę i rodzeństwo, a potem przynoszone ofiary, na których doskonalą umiejętności. I tak powoli, powoli, stają się myśliwymi.

No dobrze, ale czemu gryzą nas? Jak to czemu – bo się ruszamy! A kot reaguje na ruch, na elementy zmienne w jego otoczeniu, wymaga interakcji z otoczeniem, wykorzystuje więc okazję do ćwiczeń. Nie jest to jego intencja w kierunku wyrządzenia nam krzywdy, tylko korzystanie z warunków, jakie się pojawiają. Jak z tym pracować? Cóż – odpowiedź jest tylko jedna: wybawiać, wybawiać, wybawiać. A jeśli kot nadal „atakuje” – jeszcze więcej wybawiać, całość domykając nagrodą w postaci zdrowych przysmaków lub wysokomięsnym posiłkiem. Opieka nad kociakiem to często robota na pełen etat, właśnie ze względu na ogromne potrzeby tych maluchów oraz ich niespożytą energię. Opiekunem kociaka nie jest się „od czasu do czasu” tylko 24h na dobę. I na to nie ma rady.

A może „dwupak”?

Czy branie kocich dwupaków pomaga? Moim zdaniem tak, bo maluchy część zachowań mogą kanalizować przez wspólne interakcje i zabawy, co zresztą jest całkowicie zgodne z ich etogramem, czyli zespołem zachowań, które kot prezentuje w formie właściwej dla swojego gatunku. Jednak, aby to zadziałało, kociaki powinny mieć podobne potrzeby i temperamenty – inaczej ten bardziej aktywny będzie nękał i zamęczał spokojniejszego, a nie o to tu chodzi. No i oczywiście obecność dwóch maluchów nie zwalnia nas, ludzi, z obowiązku zabaw i interakcji z nimi. To nie perpetuum mobile, nie będzie działać samo.

Inhibicja gryzienia

Na koniec chciałabym poruszyć jeszcze jedną bardzo ważną kwestię, jaką jest inhibicja gryzienia. Jest to nic innego jak świadomość siły użycia zębów w kontakcie. Kiedy kociak się tego uczy? W ciągu pierwszych 12 tygodni życia. Jak? Bardzo prosto – jeśli ugryzie zbyt mocno brata, siostrę czy matkę: dostaje za to po głowie. W ten sposób szybko wyrabia sobie świadomość tego do którego momentu podgryzanie jest jeszcze akceptowalną społecznie zabawą, a od kiedy zaczyna być traktowane jako zachowanie nieprzyjemne i pociąga za sobą negatywne dla gryzącego skutki. I właśnie dlatego tak ważne jest, by kocięta spędzały ten kluczowy okres w otoczeniu przedstawicieli swojego gatunku. Jeśli bowiem im to uniemożliwimy – prawidłowa inhibicja gryzienia (i nie tylko…) się nie wykształci a my, jako ludzie, nie jesteśmy w stanie skutecznie przekazać tej wiedzy kotu. I faktycznie w takim przypadku później pojawiają się problemy.

Podsumowanie

Agresja inna niż obronna zdarza się u kociaków niezwykle rzadko. Nie twierdzę, że jej nie ma, ale gdy się pojawia, zazwyczaj jest świadectwem jakiegoś poważnego problemu, np. choroby, zaburzenia rozwojowego lub innej dysfunkcji. I oczywiście nie należy tego absolutnie lekceważyć, ale też nie można każdego użycia zębów czy pazurków u malucha nazywać agresją. Kluczem jest tu, poza prawidłowym przebiegiem pierwotnej socjalizacji, umiejętne kanalizowanie kocięcych potrzeb (np. poprzez zabawki dystansowe) oraz m.in. absolutny zakaz zabawy ręką. Jeśli te proste zasady zostaną wdrożone i będą konsekwentnie przestrzegane, w większości przypadków problem zniknie.

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

Bibliografia:

  1. https://weterynarianews.pl/psychologia-zwierzat-cz-potrzeby-emocje-zwierzat/
  2. https://www.swps.pl/strefa-psyche/blog/relacje/15894-co-nas-napedza-gdy-ciekawosc-jest-emocja
  3. https://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/12667/Ocena_moralna_zachowan_agresywnych_w_teorii_i_badaniach_naukowych.pdf?sequence=1

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o