O kociej potrzebie przebywania na wysokości

Nie jestem w stanie zliczyć ile razy pytano mnie jak sprawić by kot nie wskakiwał na stoły, blaty czy półki, jak go zniechęcić, oduczyć, powstrzymać. Moja odpowiedź, nie zależnie od tego jak bardzo nie podoba się kocim Opiekunom, pozostaje taka sama: NIE DA SIĘ. Jeśli kot CHCE wskakiwać to BĘDZIE wskakiwać. Co więcej – zabranianie mu takich czynności jest równoznaczne z brakiem zrozumienia jego potrzeb. A o tych potrzebach nieco więcej poniżej.

Zacznijmy od podstaw

Czyli od warunków, jakie wpłynęły na wykształcenie się kocich zachowań. Pamiętajmy, że kot w naturze występuje w podwójnej roli – drapieżnika, ale też ofiary. Sam pada łupem większych od siebie zwierząt. Po części są to ptaki (tak, na koty polują np. puchacze), a po części choćby psowate (lisy, psy), przed którymi kot może próbować uciec.

I tu dochodzimy do drugiej kwestii, mianowicie budowy anatomicznej. W swojej konstrukcji mięśniowej koty mają dużo włókien mięśniowych „wolnych”, które pozwalają im na silne spowolnienie ruchów, zastyganie w jednej pozycji, wyczekiwanie na ofiarę i skuteczne, powolne skradanie się. Z drugiej strony, co jest raczej oczywiste, u kotów występuje zdecydowanie mniejsza ilość włókien mięśniowych „szybkich”, odpowiadających za intensywny ruch. Co z tego wynika? A no to, że kto jest sprinterem, a nie długodystansowcem. Owszem, potrafi poruszać się bardzo szybko i zwinnie, ale na małe odległości. Dlatego  zasada ucieczki kota brzmi: „jak najszybciej w górę!”.

I z tego przechodzimy do kolejnego punktu – obrony. Obrona jest zawsze łatwiejsza, gdy jest się wyżej niż przeciwnik. Szczególnie, jeśli jest się małym zwierzęciem, a napastnik jest gabarytowo większy. W przypadku kota do obrony można użyć obu przednich łap oraz zębów. Taki arsenał potrafi skutecznie zniechęcić niejednego psa czy lisa, a i człowiek w takiej sytuacji nie rzadko woli się wycofać. Kot może wtedy celować w głowę przeciwnika, co jest bardzo bolesne i groźne. U góry jest więc po prostu bezpieczniej.

Kocia eksploracja przestrzeni

Odejdźmy jednak na chwilę od sytuacji zagrożenia życia i zastanówmy się jak kot postrzega przestrzeń w naszym domu. Przede wszystkim istotne jest by zrozumieć, że robi to inaczej niż my. Kot operuje bowiem w wymiarach 3D, podczas gdy my na otoczenie patrzymy w kategoriach 2D. Dla nas liczą się zasoby poziome, dla kota poziome i pionowe. To co dla nas jest po prostu półką na książki, karniszem, wieszakiem na kwiatki, dla kota jest punktem obserwacyjnym. A obserwacja w kocim świecie jest bardzo ważna!

Obserwacja łączy się u kota z poczuciem kontroli, a to z kolei leży u podstawy osobistego bezpieczeństwa. Możecie o to zapytać każdego człowieka, który ma wysoką potrzebę kontrolowania innych np. w pracy. Mniej więcej tak samo działa kot – chce wiedzieć, widzieć, kontrolować, być na bieżąco. Najłatwiej to osiągnąć siedząc wyżej niż inni, mając na oku swoje terytorium i spoglądając z góry czy nic się nie zmienia i nie wymaga interwencji.

Kot będzie wykorzystywał do tych działań takie elementy przestrzeni, które, jego zdaniem, są dobrymi punktami obserwacyjnymi. I nie, wbrew temu co wielu uważa, kotu nie jest wszystko jedno skąd patrzy. Jeśli bowiem nawet dostanie do dyspozycji wysoki drapak w formie drzewka, ale z góry tego drapaka nadal będzie nieciekawy widok, to kot nie będzie tam przesiadywał, bo po co? Chętniej wybierze choćby stół lub kuchenny blat, z którego, jego zdaniem rozpościera się lepszy widok. Poza tym kot doskonale wie, że na stole czy blacie pojawia się jedzenie. Warto więc patrolować te obszary, bo może trafi się jakiś smaczny kąsek? Jeśli zatem wydaje Ci się, że skutecznie zabronisz kotu wskakiwania w te miejsca to masz rację: wydaje Ci się. Jedyne, co możesz osiągnąć, to powstrzymanie kota przed eksploracją, gdy jesteś w pobliżu. Gdy pójdziesz spać lub wyjdziesz z domu – kot i tak tam wskoczy i sprawdzi co zechce. Taka jego kocia natura.

Sztuka kompromisu

To jedna z najważniejszych umiejętności, jakich trzeba nabyć, jeśli chce się dzielić życie z kotami. Nie muszę pewnie dodawać, że to raczej my niż one idziemy na owe kompromisy, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest odwrotnie 😉 Ale mówiąc poważnie – sztuka dogadania się z kotem to po części umiejętność zrozumienia i spełnienia jego potrzeb. A potrzeba przebywania wyżej dla większości kotów jest potrzebą gatunkową i nie ma możliwości jej eliminacji z repertuaru kocich zachowań. Jak więc napisano kiedyś na pewnym memie „Pogódź się z faktami i idź płakać w kąciku”. Możesz natomiast ułatwić życie sobie i kotu organizując odpowiednio przestrzeń w Waszym wspólnym domu.

O jednej kwestii już wspomniałam – to wysoki drapak z dobrym widokiem na otoczenie. Fajnie żeby kot widział z niego co najmniej 2 pomieszczenia i przebiegające w tym rejonie ciągi komunikacyjne. Często dobrym rozwiązaniem jest takie ustawienie drapaka, by można było z niego obserwować drzwi wyjściowe – wówczas kot, w konfrontacji z nowym osobami, może od razu przyjąć swoją bezpieczną pozycję, jednocześnie nie tracąc z oczu rozwoju wydarzeń.  Pamiętaj przy tym,że drapak musi być stabilny, o solidnej konstrukcji, a jego rozmiar musi być dostosowany do gabarytów kota.

Kolejna sprawa to półki. Na pewno jest w domu jakaś ściana, której nie używasz, a z której chętnie skorzystałby kot. Obecnie na rynku dostępna jest bardzo szeroka oferta mebli dedykowanych dla kotów, jest więc w czym wybierać. Oczywiście można też wybrać opcję ekonomiczną i tworzyć półki samemu (szczerze mówiąc nie zawsze wychodzi to faktycznie taniej, szczególnie jeśli trafi się na atrakcyjną promocję u producenta). Najważniejsze jednak, by półki były stabilne, mocne wystarczająco duże, powieszone w odpowiednich odległościach od siebie i bezpieczne dla kociego użytkownika.

Kolejna kwestia to widok z okna – warto zadbać o to, by kot mógł z niego korzystać (a jeszcze lepiej owo okno osiatkować,  bo przecież wylegiwanie się w otwartej kociej loży jest dużo bardziej atrakcyjne niż oglądanie świata zza szyby). Jako miłośniczka kwiatów doniczkowych musiałam się z moimi kotami porozumieć w tej kwestii. Ostatecznie kiaty stoją głównie w pokoju dziennym, za to koty mają do swojej dyspozycji ogromny drewniany parapet w sypialni. Żadna ze stron pretensji nie zgłasza.

Zrozum zamiast karać

Tym, czego absolutnie nie rekomenduję i co każdorazowo doprowadza mnie do rozpaczy, jest karanie kota za to, że wskakuje na półkę, stół, czy blat. I o ile jeszcze rozumiem kwestie bezpieczeństwa gdy kot chce się dostać np. na rozgrzaną płytę elektryczną (choć przyznam, że w moim domu, gdzie jest gaz, taki problem nie istnieje), o tyle wściekanie się na zwierzaka dla zasady „bo wskoczył na stół” jest zwyczajnie głupie. To kot – będzie wskakiwał na stół. Nie chcesz tego? Nie bierz kota pod opiekę! Ale jeśli już bierzesz – nie zabraniaj mu być sobą.

Zamiast krzyczeć, zrzucać, pryskać wodą – wypracuj z kotem komendy: reagowanie na imię, przychodzenie na zawołanie, komendę blokującą lub np. to, co u mnie działa doskonale, czyli komendę „zejdź”. Owszem, to długa i żmudna praca, ale potrafi dać doskonałe efekty. Człowiek-wilk jest syty, a kot-owca cały, a blat tak czy siak podlega eksploracji.

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o