Objawy nieswoiste – co to takiego?

Każdy czasem choruje – koty także. Zdarza się tak, że objawy są ewidentne: kotu cieknie z nosa i oczu, traci apetyt, jest osowiały i dużo śpi. W takim przypadku postępowanie jest zazwyczaj proste i wiadomo co robić. Bywa jednak tak, że kotu dolega coś, ale nie do końca wiemy co konkretnie. I zaczyna się problem.

Objawy nieswoiste

Medycyna – tak ludzka, jak i weterynaryjna, zna pojęcie tzw. „objawów nieswoistych”. Są to symptomy choroby, które informują nas, że organizmowi COŚ dolega, ale nie wiemy do końca co to jest, ponieważ taki problem może towarzyszyć bardzo szerokiej gamie chorób. Pół biedy jeśli mamy do czynienia z człowiekiem – wtedy zawsze możemy poszerzyć wiedzę dzięki prowadzeniu wywiadu. Ze zwierzakiem jest trudniej, bo sobie nie porozmawiamy, a z kotem jest najtrudniej, bo kot ukrywa objawy i często nie przyznaje się bardzo długo, że coś jest na rzeczy. Dlatego w przypadku wystąpienia objawów niespecyficznych często trzeba działać ja dr House – szukać tak długo, aż się znajdzie. Bo innej drogi nie ma.

Rodzaje objawów nieswoistych

Choć w przypadku ludzi mówi się o 5 podstawowych grupach objawów nieswoistych (osłabienie, zmęczenie, męczliwość / gorączka, stan podgorączkowy / ból / duszność / kaszel) to u kotów można wymienić ich nieco więcej – głównie przez niemożność tego nieszczęsnego wywiadu z pacjentem. Dlatego do grupy objawów nieswoistych zalicza się najczęściej:

  • brak apetytu i osowiałość – od tego często się zaczyna: kot przestaje jeść, znika, chowa się i nie jest zainteresowany kontaktami społecznymi. Już taka zmiana zachowania (szczególnie w przypadku zwierząt „uczestniczących”) powinna wzbudzić naszą uwagę. Często towarzyszy temu także zmiana innych nawyków – a koty są przecież w większości rutyniarzami. Dlatego powinno nas to zaniepokoić.
  • gorączka – pojawia się najczęściej wtedy, gdy w organizmie toczy się jakiś stan zapalny. Może być jednak również efektem rozwijającej się choroby wirusowej, towarzyszyć zatruciu lub innym problemom dotykającym organizm. Dlatego koniecznie trzeba szukać jej przyczyny.
  • kaszel/duszność – to problem, który, wbrew pozorom, nie ogranicza się jedynie do układu oddechowego. Kaszel lub duszność u kota może być objawem problemów z sercem, a nawet świadczyć o inwazji pasożytniczej. Dlatego takiej dolegliwości nie należy bagatelizować w żadnym momencie życia zwierzaka.
  • ból – to generalnie trudna sprawa, ponieważ koty ból maskują szczególnie dobrze. Jeśli już jednak okaże się, że kota boli, to bardzo często trudno jest nam określić CO KONKRETNIE ten ból wywołuje, a także jaki jest jego zasięg i moc. Terapia leczenia bólu to w zasadzie osobny dział w weterynarii, bardzo skomplikowany ale też ogromnie ważny.
  • biegunka/wymioty – tutaj wiemy, że objawy pochodzą ze strony ukł. pokarmowego, jednak nie oznacza to, że w nim jest problem. Wymioty pojawiają się także przy niewydolności nerek, jak również mogą być efektem połknięcia przez kota ciała obcego. Utrzymujące się wymioty potrafią być ogromnie wyniszczające, prowadzą do uszkodzenia błony śluzowej przełyku i są dla kota bardzo przykrą dolegliwością. Z kolei długotrwała biegunka również działa wyniszczająco i osłabiająco na organizm, może prowadzić do zaburzenia równowagi elektrolitowej i niedożywienia, co z kolei odbija się na innych organach. Poza tym koty, zwłaszcza małe, szybko się odwadniają, co jest dla nich dużym zagrożeniem – jest to więc kolejny temat, którego nie możemy potraktować ulgowo.
  • utrata masy ciała – generalnie koty nie chudną łatwo. Wie o tym każdy, kto próbował zredukować masę ciała swojego zwierzaka. Kiedy więc nasz kot zaczyna tracić masę, jest to bardzo alarmujące. Niestety często wiąże się to z rozwojem choroby nowotworowej, która dosłownie „zjada” organizm od środka. Jednak utrata masy ciała towarzyszy też chorobom nerek, wątroby oraz chorobom wirusowym takim jak choćby niesławny FIP, który może pojawić się praktycznie w dowolnym momencie życia kota, ponieważ jest efektem indywidualnej mutacji koronawirusa w konkretnym kocim organizmie. Tutaj kluczowa jest konsultacja z doświadczonym lekarzem, który po kolei wykluczy wszystkie opcje. Bywa też, że przyczyna jest wręcz banalna – kot nie je, bo ma stan zapalny w pysku i bolą go zęby, a przez to chudnie. Wtedy jednak obserwujemy równoległą utratę apetytu, która może nam podpowiedzieć co robić.
  • świądowe lizanie/drapanie skóry – to także u kotów trudna sprawa. Przede wszystkim dlatego, że kot czasami płynnie przechodzi ze stanu naturalnej pielęgnacji futra do pielęgnacji nadmiernej lub wręcz patologicznej. Trzeba więc wprawnego oka i umiejętności obserwacji, by wiedzieć czy nasz kot nie liże się „za często”. Wylizywanie lub wydrapywanie skóry to najczęściej efekt świądu, który jest paskudnym objawem o bardzo szerokim powinowactwie: od reakcji alergicznej, przez odpowiedź na kontakt z pasożytami aż po objawy cukrzycy czy choroby autoimmunologiczne. Zdarza się też świąd o podłożu psychogennym, który wymaga działań skorelowanych ze strony lekarza i behawiorysty.
  • agresja – to objaw bardziej behawioralny, ale często może być skutkiem toczącej się choroby. Zachowania agresywne u kotów mogą mieć podłoże hormonalne (przy zaburzeniach ze strony tarczycy, które pojawiają się częściej u zwierząt starszych niż 8 lat), bólowe (tutaj częstym problemem okazują się zęby i ich zły stan) lub też mogą być efektem uogólnionego złego samopoczucia. Niemniej kot agresywny to z całą pewnością zwierzak, którego należy porządnie przebadać.

Jak sprawdzić co dolega kotu?

Odpowiedź jest jedna: badać! Szukać tak długo, aż się znajdzie! Zwykle zaczyna się od badań ogólnych (morfologia i biochemia krwi, badanie ogólne moczu z oceną osadu). Jeśli tutaj nie trafimy na żaden trop zwykle sięgamy po diagnostykę obrazową (USG, RTG, lub też bardziej zaawansowane badania takie jak TK czy MR), diagnostykę ukierunkowaną (mikrobiologia, badania dermatologiczne, testy alergiczne, badania histopatologiczne), jednak czasem i to nie pomaga. Wtedy – przy braku lepszych pomysłów – lekarzom zdarza się wprowadzać terapię o znaczeniu diagnostycznym. I tak jest obecnie w przypadku Buni.

Buniowy kaszel

Bunia ma 10 lat i jest kotem kaszlącym. Od roku. I nikt nie wie czemu tak się dzieje. Początkowo Bunia kaszlała co kilka dni, obecnie napady kaszlu pojawiają się codziennie, najczęściej w czasie snu lub zaraz po nim. Trwa to krótko (ok. 30 sekund), a po tym czasie kotka wraca do normalnego funkcjonowania. Generalnie kaszel nie upośledza buniowego życia: kot normalnie je, nie chudnie, bawi się, marudzi jak zwykle, nic w jej zachowaniu nie odbiega od normy. Kotka miała wykonane:

  • badania krwi o szeroki spektrum,
  • konsultację kardiologiczną,
  • badania tarczycy,
  • dwukrotne zdjęcie RTG klatki piersiowej w dwóch projekcjach,
  • wykluczone pasożyty,
  • diagnostycznie wdrożoną suplementację odkłaczającą – kłaczki Bunia zwraca normalnie, a kaszel jak był tak jest,
  • diagnostycznie wdrożoną krótką terapię przeciwzapalną – bez efektów.

Obecnie jesteśmy na etapie prób ze sterydem – być może to przyniesie jakąś odpowiedź.

Bunia

Ktoś mógłby powiedzieć: „No i co? Kaszle to kaszle, dajcie sobie spokój!”,  jednak ja wiem, że przecież kiedyś Bunia nie kaszlała. A skoro nie kaszlała, a teraz kaszle, to znaczy, że coś się pogorszyło. Tak więc szukamy… Jeśli znajdziemy – dam Wam znać, bo może i Wam się to do czegoś przyda. A tymczasem trzymajcie kciuki za pacjentkę.

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Małgorzata Biegańska-HendrykEla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ela
Gość
Ela

Mój kot zaczął kasłać tak jak Bunia, niby bez powodu. Skończyło się na diagnozie postawionej przez kardiologa – obturacyjna choroba płuc. Po sterydach kaszel ustał, za to zaczęła się posterydowa cukrzyca, z którą walczymy już coś z 5 lat. Miluś teraz ma 16-ty rok.