Urynacja poza kuwetą a badania

Nieprawidłowa urynacja kota poza kuwetą to nie jest rzecz, która przytrafia się innym.  Był taki moment, że zawitała też do mojego domu. Sprawczynią okazała się moja niesłysząca kotka Kiwi.


Ponieważ Kiwakowi zdarzały się już kiedyś takie zachowania, spowodowane zazwyczaj nie dość terminowym umyciem kuwety (np. w piątek rano zamiast w czwartek wieczorem mimo, że wszystkie kuwety są myte co 7 dni) najpierw wykluczyłam tę ewentualność. Drugim powodem posikiwania na łóżko bywa u niej tęsknota – jeśli akurat koty więcej czasu muszą spędzać same. Ale to również nie nastąpiło. Podjęłam więc decyzję o niezbędnej diagnostyce.

Przez kilka dni zasadzałam się na Kiwaka żeby „napaść ją” podczas korzystania z kuwety i zdobyć  w ten sposób trochę moczu do badania. Niestety poległam na placu boju, kot okazał się sprytniejszy i bardziej wytrwały. Dlatego też, aby dłużej nie zwlekać, umówiłam się w lecznicy na pobieranie moczu przez punkcję pęcherza, czyli przez cystocentezę, którą niebawem opiszę dokładniej. Dodatkowo poprosiłam też o badanie USG i badanie krwi (morfologia i biochemia).

Oto co wykazało badanie:
– w badaniu USG pęcherz wyglądał prawidłowo, bez mian i bez osadu,
– parametry biochemiczne wyszły w idealnych normach (dodam, że Kiwi ma 6 lat, nie jest więc starym kotem, ale i w tym wieku potrafią już ujawniać się pewne problemy),
– morfologia wskazała na odwodnienie (pomimo obecności surowego mięsa w diecie, podawanego codziennie – wtedy moje koty nie jadały jeszcze BARFa)
– badanie moczu ogólne potwierdziło odwodnienie – wysoki ciężar właściwy przy prawidłowym pH – jak również wskazało na obecność białka w moczu, co przy prawidłowo funkcjonujących nerkach z dużym prawdopodobieństwem oznacza obecność bakterii.

Mocz został wysłany do laboratorium na posiew, jednak to badanie nic nie wykazało. Podstawowym zaleceniem stało się więc w tym przypadku zwiększenie udziału wody w Kiwakowej diecie, by znormalizować ciężar właściwy moczu i unormować przez to pracę pęcherza.

Jak to się skończyło? Cóż, pomogło 🙂 Ktoś mógłby w związku z tym zapytać: „No i po co te wszystkie badania? Przecież one nic nie pokazały”. A dla mnie te badania nie pokazały „nic”. One pokazały w jakim stanie jest koci organizm i co może być przyczyną problemu. Kiwi z żadnej strony nie wyglądała na kota chorego. A jednak dręczyły ją dolegliwości, o których nie potrafiła poinformować inaczej, a których ja bym się nie domyśliła na podstawie samej obserwacji zwierzaka. Dlatego badania to podstawa – bez nich jesteśmy ślepi i głusi. Ich wykonywanie to nie fanaberia, lecz rozsądna decyzja podyktowana zdrowiem zwierzaka.

Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Małgorzata Biegańska-HendrykKira Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kira
Gość
Kira

Idealny temat dla nas w idealnym momencie! Dziękuję! 😊