Kaftanik pozabiegowy a stres

Oto jeden z dylematów kocich Opiekunów – gdy przychodzi czas na wykonanie zabiegu kastracyjnego u kotki trzeba zmierzyć się z widmem kaftanika pozabiegowego. I niech Opiekunowie kocurów nie czują się w tym momencie lepiej – zdarza się że u samców także trzeba otworzyć jamę brzuszną jeśli np. doszło do wnętrostwa i jądra u dojrzałego już zwierzaka nie zeszły do worka mosznowego, tylko tkwią wyżej. Jak do tego podejść? Spokojnie, rozsądnie i z głową – wówczas wszystko będzie dobrze.

Kiedy zaczynałam swoją historię z aktywnym pomaganiem kotom (a było to wiele lat temu) trafiłam do fundacji, której głównym celem było ograniczanie populacji kotów wolnożyjących. Kotki miały pierwszeństwo w kolejce do kastracji, a ja byłam ciężko przekonana, że każda kocia dziewczyna po zabiegu musi lądować w zabezpieczającym ubranku. Ba, nawet sama te ubranka dla nich szyłam! Bo przecież bez ubranka to strach, zgroza, rozlizane rany, jelita na wierzchu i nie wiadomo co jeszcze. Życie i doświadczenie szybko zweryfikowało moje poglądy. Bo o ile jeszcze można zmusić do chodzenia w ubranku kota domowego, to jak zrobić to z dzikusem? Założenie kaftanika było jeszcze łatwe, bo kotki spały po zabiegach. Ale jak je potem z tego wyswobodzić bez utraty palców i oczu? Oczywiście zakładając, że dzika kotka sama nie porwała kawałka materiału w strzępy… Okazało się więc, że kotki oswojone w kaftanach lądowały, a kotki dzikie nie. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że te drugie, bez ubranek, pomimo zamknięcia w niewoli na czas rekonwalescencji, funkcjonują lepiej!

Zaciekawiona zaczęłam zgłębiać temat, rozmawiać z lekarzami, prowadzić porównania zachowań. I co się okazało? Że kaftan pozabiegowy to dla kota często wielokrotnie większy stres niż sam zabieg chirurgiczny. Kotki zmuszane do chodzenia w kaftaniku nie tylko często dużo bardziej interesowały się raną pooperacyjną (kotki bez ubranek myły się raz, by następnie zostawić szwy w spokoju), ale też miały większe problemy z poruszaniem się, korzystaniem z kuwety czy utrzymaniem ogólnej czystości. Często popadały w stan osowienia lub wręcz depresji, odmawiały jedzenia i stroniły od zwykłej aktywności. W skrajnych przypadkach przewracały się i nie chciały poruszać (nazywaliśmy to wówczas „paraliżem kaftanikowym”). Oczywiście po zdjęciu ubranka objawy znikały jak ręką odjął.

Nadal jednak pozostawało pytanie – jak zabezpieczać kotki przed uszkodzeniem szwów w pooperacyjnych ranach? Chodziło przecież o ich dobro i bezpieczeństwo. Cóż, z pomocą przyszła nam metoda bocznej kastracji, polegająca na wykonywaniu malutkiego nacięcia z boku kota a nie od strony brzucha. Metoda pozwalająca nadal na pełną ovariohisterectomię (usunięcie macicy i jajników) przy jednoczesnym wykonaniu nacięcia w miejscu bardziej komfortowym dla zwierzaka i pozwalającym na pełną kontrolę przez opiekuna, nawet w przypadku kota dzikiego – bok łatwiej obejrzeć niż brzuch. Do tej metody dodano szwy śródskórne, zakładane w 3 piętrach (osobno szyta otrzewna, osobno mięśnie i osobno skóra), których metoda wykonania powoduje, że kotka może mieć styczność jedynie z dwoma małymi ogonkami, które zostają po obcięciu nitki. Większość zwierząt ignoruje je zupełnie i nie ma problemu rozlizywania.

Żeby pokazać moją własną drogę rozwoju w tej kwestii w górnej części obrazka umieściłam zdjęcie Buni, mojej prywatnej kocicy po kastracji, zawiniętej jak baleron i nieszczęśliwej jak diabli. Bunia przez dwie pierwsze doby sikała pod siebie na kocyk, bo nie potrafiła pójść w kaftaniku do kuwety. Z kolei na zdjęciach poniżej są moje fundacyjne podopieczne: czarna Florka i bura Niunia. Obie kastrowane metodą boczną, bez kaftaników, stresu i dodatkowych kocich „upokorzeń”. Poza nimi wykastrowałam tak około 150 innych kotek.

Nie przeczę, że są sytuacje, w których cięcie w linii brzusznej jest konieczne – choćby w przypadku zabiegu aborcyjnego lub gdy kotka cierpi na nowotwór listwy mlecznej, usuwany przy okazji tej samej narkozy. Jeśli jednak macie w domu zdrowe zwierzę, któremu nic nie dolega i macie możliwość wyboru – polecam metodę boczną lub przynajmniej zakładanie szwów śródskórnych na pozabiegową ranę. Gdy zakłada je doświadczony lekarz, to sprawdzają się doskonale, a nasza podopieczna ma do minimum zredukowany stres związany z zabiegiem – przez brak kaftanika właśnie 🙂 Jeśli jeszcze kiedykolwiek będę kastrowała kotkę na pewno prewencyjnie kaftanika jej nie ubiorę. I wiem jak bardzo ona to doceni.

PS. U kotów wolnożyjących dodatkowo można zakładać szwy rozpuszczalne, które nie wymagają ściągania – to także redukuje stres i skraca czas koniecznego przebywania w niewoli po operacji.

Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
KlaudiaMałgorzata Biegańska-HendrykJaEwa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa
Gość
Ewa

Cóż, u nas brak kaftanika okazał się dość dramatyczny w konsekwencjach. Ale wszystko zależy od kota 😉
http://podopieczni.blogspot.com/2017/11/fartuch-opatrunek-pooperacyjny-dla-kota.html

pozdrawiamy!

Ja
Gość
Ja

A ja się nie zgodzę z tym, że kaftanika nie powinno się ubierać. Tzn inaczej. Niestety osobiście nie spotkałam się Nigdy z weterynarzem który wysterylizowalby kota metoda boczna. Oczywiście prawda jest taka że kaftanik to dla kota duży stres. Uważam jednak, że warto pomeczyc kota w tym kaftaniku przez te 9, 10 dni. Sama zdjętam kotu kaftanik raz (sterylizowanie kilkunastu kotów w DT) i jeszcze tego samego dnia jechaliśmy do weta bo z rany leciała ropa był dzień 7 po sterylizacji… Ostatnio równiez słyszałam historie że kotu ściągnięto kaftanik na 10 min (ile w tym prawdy w tylko 10 minutach… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość
Klaudia

Moja kotka już 9 dzień jest po kastracji. Miała cięcie boczne. Nosi kaftanik. Nie przeszkadza jej zupełnie. Je I pije bez zmian, jak i przed zabiegiem, korzysta z kuwety tak jak zawsze. Biega dużo i bawi się nadal chodź staram się jej nie dawać powodów na skakanie na parapety itd żeby może jej się rana po zabiegu nie rozeszła. Jedyne zmiany jakie zaobserwowałem to takie że stała się bardziej przyjacielska. Ciągle się do mnie tuli i śpi ze mną pod kołdrą przytulona do mojego brzucha. Ale nadal lubi polować na muchy i ma dużo energii. 🙂